Pomimo panującej opinii, iż PKN jest ulubieńcem zagranicy i naszych rodzimych funduszy inwestycyjnych, okres dobrej koniunktury na naszej giełdzie nie przyniósł posiadaczom tych papierów ponadprzeciętnych zysków. Kurs od końca września ub.r. do początku lutego br. wzrósł z 15,10 zł do 22,90 zł, czyli o nieco ponad 50%. Tyle samo w tym czasie zyskał WIG20, ale wiele innych spółek wchodzących w jego skład wzrosło w znacznie większym stopniu. Trzeba to traktować jako wyraz słabości tego waloru, po którym można było oczekiwać nieco więcej z uwagi na fakt, że podczas wielomiesięcznego trendu spadkowego stracił relatywnie mało na wartości.
Od strony analizy technicznej takie zachowanie spółki opisuje tendencja boczna, w jakiej pozostaje ona od półtora roku. Wyznacza ją od dołu minimum z października 2000 r. przy 15,65 zł, a od góry maksimum ze stycznia 2001 r. przy 22,60 zł. Obie te wartości były naruszane odpowiednio na przełomie września i października ub.r. oraz w lutym br., ale ani kupującym, ani sprzedającym nie udało się zmienić trendu.
Mając świadomość, iż w trendach horyzontalnych przebieg wskaźników ma ograniczone znaczenie warto jednak zwrócić uwagę na kilka sygnałów z nich płynących, bo mogą one znaleźć odbicie w kształtowaniu się kursu PKN w najbliższym czasie. Chodzi głównie o zachowanie wskaźnika akumulacja-dystrybucja, który od połowy lutego silnie zniżkuje. Spadki o podobnej dynamice wystąpiły od początku notowań dwa razy: w lutym 2000 i 2001 r. i w obu przypadkach nie zapowiadały nic dobrego.
Dzienny RSI testuje właśnie wrześniowe minimum, co dobrze obrazuje tempo pogarszania się sytuacji papieru. Podobnie wygląda dzienny MACD, który lada moment będzie testował dołki z drugiej połowy ub.r., a jego wersja tygodniowa trzeci tydzień znajduje się poniżej średniej, zmierzając od góry do poziomu równowagi. Nie liczyłbym tu, że narastające wyprzedanie wskaźników przyczyni się do zatrzymania spadków, może jednak spowodować krótkotrwałe odbicie.
Pesymistyczne wnioski płynące z przebiegu wskaźników są potwierdzane przez wykres kursu, gdzie na sesji z 11 marca doszło do zamknięcia luki hossy z początku tego roku, by następnego dnia otworzyć pierwszą od blisko sześciu miesięcy lukę bessy w strefie 19,05-19,20 zł. To ona stanowi teraz pierwszy opór, warunkujący możliwość nieco silniejszego odbicia. Może do niego dojść po obronie wsparcia, wyznaczanego przez grudniowe minima przy 18,50-18,60 zł, od czego należy w tym momencie uzależnić sensowność utrzymywania długiej pozycji na tych akcjach. Zwyżka mogłaby wtedy sięgnąć około 20 zł, gdzie znajduje się szczyt z listopada 2001 r., a także zamknięcie z 7 lutego i połowa czarnego korpusu z 21 lutego. Warto sobie zatem postawić pytanie, czy jest to wystarczająca nagroda, by podejmować ryzyko wejścia na rynek. W moim odczuciu gra nie jest warta świeczki i raczej ewentualne odbicie należy potraktować jako dogodną sposobność do zamknięcia pozycji.