Wczorajsza sesja z pewnością nie należała do ciekawych, a zamknięcie WIG20 zawdzięcza przede wszystkim akcjom Pekao, które zwyżkując o 3% zapewniły indeksowi połowę wczorajszego wzrostu. Jednak tylko z pozoru nic interesującego się wczoraj nie wydarzyło, bowiem z punktu widzenia analizy technicznej, czwartkowa sesja wydaje się być kolejnym elementem układanki. A owe puzzle dla warszawskiego parkietu są niestety opatrzone rysunkiem niedźwiedzia.
Negatywny scenariusz jest bardzo dobrze widoczny na wykresie intraday, na którym wczorajsze wzrosty to nic innego, jak ruch powrotny do linii szyi formacji podwójnego szczytu, jaka została ukształtowana między piątkiem z ub. tygodnia a minionym wtorkiem. Linia szyi tej formacji przebiega na wysokości 1375 pkt., a takie właśnie było wczorajsze maksimum. Zakres spadków, jaki można prognozować na podstawie wysokości tej formacji, to poziom 1330 pkt.
Interpretacja wykresu dziennego w zasadzie się nie różni i pozostaje negatywna dla posiadaczy akcji. Po ukształtowanej w środę świecowej formacji kontynuacji bessy, tj. formacji wyrzucenia, wczoraj mieliśmy do czynienia z próbą pokonania oporów. Jednak już po pierwszych dwóch godzinach handlu było wiadomo, że próba ta nie ma szans powodzenia. Zabrakło przede wszystkim kapitału, gdyż obroty rzędu 110 mln zł, czyli takie, jakie wczoraj zostały zanotowane, to zdecydowanie za mało, by udźwignąć ciężar podaży, jaki wiąże się z poziomem 1375 pkt. Na tej wysokości mamy bowiem kumulację różnych barier podażowych, wśród których znajduje się złamana w tym tygodniu linia średnioterminowego trendu wzrostowego, SK-15 oraz luka bessy (1378-1366 pkt.).
Wczorajszy wzrost nie został potwierdzony przez wskaźnik impetu, a Price ROC, który nieznacznie zwyżkował, nie zdołał powrócić ponad poziom równowagi. Pewną iskierkę nadziei wnosi RSI14, który obronił swoją przyspieszoną linię trendu wzrostowego, jednak analiza pozostałych elementów jednoznacznie wskazuje na deprecjację indeksu. O tym, jak będzie ona głęboka, zadecyduje test poziomu 1330 pkt.