W minionym tygodniu obroty spadły aż o jedną piątą i nie pomogły w tym zakresie nawet pieniądze, które trafiły do OFE. Aktywność mierzona liczbą zawartych transakcji także zdecydowanie zmalała. Interesujący był natomiast wyraźny wzrost udziału dużych transakcji, co w połączeniu z prawie 3-proc. spadkiem indeksu świadczy o nastrojach panujących wśród największych uczestników rynku.
W minionym tygodniu średnia wartość obrotów na sesję wyniosła zaledwie 41,3 mln euro (150 mln zł) i była niższa niż poprzedni prawie o 20%. Tak więc po dwóch tygodniach ledwo dostrzegalnej poprawy w tym zakresie znów mieliśmy do czynienia ze spadkiem aktywności inwestorów. Pocieszające jest jedynie to, że malejące obroty przy spadku WIG20 mogą świadczyć o niechęci do pozbywania się akcji po obecnych cenach.
Niezbyt optymistyczne wnioski wyciągnąć można natomiast z faktu, że zniżce indeksu towarzyszył aż ponad 22-proc. wzrost udziału w obrotach transakcji o największej wartości. Udział ten osiągnął poziom najwyższy od końca kwietnia ubiegłego roku (rozpoczął się wówczas trend spadkowy, który doprowadził indeks do wrześniowego dołka). Świadczyć to może o tym, że nastroje wśród największych uczestników rynku nie są najlepsze i nie ma chęci do bardziej agresywnego kupna. Jeśli nawet akcje są akumulowane, to z pewnością w taki sposób, by nie wywołać zwyżki, a skoro tak, to można się spodziewać, że taki scenariusz będzie obowiązywać także w najbliższym czasie. W każdym razie nie widać, by duzi gracze byli nadmiernie zainteresowani podtrzymywaniem kursów akcji.
O drastycznym spadku aktywności inwestorów świadczy również malejąca liczba zawieranych transakcji. W minionym tygodniu osiągnęła ona - po spadku prawie o jedną trzecią - poziom najniższy od początku października ubiegłego roku.