Zostałem zelektryzowany wiadomością o szykowanej "Wielkiej rewolucji dla maklerów". Możliwość prowadzenia przez maklera działalności na własny rachunek oraz udzielanie porad inwestycyjnych to było moje marzenie od dziesięciu lat. Było, bo z takich mrzonek dawno zostałem wyleczony i zwątpiłem, że ktoś może wpaść na pomysł, by urynkowić zawód maklera, rezygnując z licencji (miałem dosyć być "malkomatem").To jest o tyle dziwne, że instytucje, które decydują o kształcie polskiego rynku kapitałowego (...) zapomniały, że osoby wykonujące zawód maklera powinny być ostatecznie weryfikowane przez sam rynek. Dlaczego przez tyle lat jest to blokowane? Komu na tym zależy? Jeśli klient inwestor ponosi pełne ryzyko, powierzając pieniądze w zarządzanie bezimiennym doradcom, to powinien wiedzieć, komu zawdzięcza straty bądź ewentualne zyski? Dlaczego nie może skorzystać z porad swojego maklera, wtedy chętniej i pewniej sam zarządzałby swoimi inwestycjami giełdowymi. (...)
Uważam, że umożliwienie maklerom prowadzenia działalności maklerskiej na "własną rękę" bezwzględnie przyczyni się do ożywienia naszego rynku kapitałowego. Co najmniej z dwóch powodów:
1. Przeciętny Polak nie ma zaufania do rynku kapitałowego, uważa, że giełda to szulernia dla panów w białych kołnierzykach i stawia siebie na pozycji przegranej, bo jak tu mówić o rynku wzrostowym w długim terminie? Ale gdyby mógł się zwrócić do maklera, który by mu doradził, to swoje opory przed powrotem na giełdę by przełamał.
2. Domy maklerskie będą mogły nawiązać współpracę z niezależnymi maklerami, zwiększając w ten sposób swoją sieć, a tym samym generując większe obroty na giełdzie, która cierpi na brak płynności.
Wolny zawód maklera jest podstawą szerszego zainteresowania inwestowaniem na giełdzie. (...)
ex-makler