Upadłość niemieckiego koncernu Phillip Holzman nie wpłynie na sytuację Budimeksu - zapewnił w rozmowie z PARKIETEM Waldemar Mierzwa, rzecznik prasowy warszawskiego holdingu. Jego zdaniem, Budimex już wcześniej ograniczył kontrakty z Holzmanem do minimum. - Nasza firma może stracić dopiero wówczas, gdy upadną spółki zależne niemieckiego koncernu, a nie firma--matka. Ale i to nie powinno mieć wpływu na wyniki. W najgorszym wypadku stracimy trochę ponad 100 tys. euro - dodał rzecznik.

Tymczasem w ostatnich dniach Budimex znajduje się w kręgu ainteresowań inwestorów giełdowych. Od kilku sesji obroty utrzymują na znacznie wyższym od średniej poziomie. Przykładowo w piątek wolumen wyniósł 56 300 sztuk, a obroty 3,2 mln zł. Cena akcji oscyluje wokół 28-29 zł. Z nieoficjalnych informacji wynika, że duże obroty są konsekwencją aktywności inwestorów finansowych (zwłaszcza OFE), którzy bronią kursu przed spadkiem. Przypomnijmy bowiem, że jeszcze do 12 kwietnia trwa wezwanie na wszystkie pozostające w obrocie akcje ogłoszone przez inwestora strategicznego Ferrovial z ceną 24,50 zł za papier.