Projekt STFI zakłada utworzenie indywidualnych programów oszczędnościowych, które mają służyć gromadzeniu pieniędzy na dodatkową emeryturę. Minimalny okres oszczędzania wyniósłby dziesięć lat. Programy polegałyby na regularnym wpłacaniu do funduszy niewielkich kwot, np. 100 zł. STFI chce, aby zyski z tych inwestycji były zwolnione z 20-proc. podatku od oszczędności, czyli tzw. podatku Belki.
Według Piotra Dziewulskiego, prezesa STFI, wprowadzenie takiej ulgi nie byłoby w najbliższych latach obciążeniem dla budżetu. Podatek od dochodów z funduszy pobierany jest bowiem dopiero w momencie wypłaty pieniędzy. - Jeśli ktoś teraz otworzy dziesięcioletni plan, to wpływy do budżetu z tego tytułu pojawią się dopiero w 2012 roku - mówi prezes STFI. Jego zdaniem, ulga podatkowa będzie zachętą do długoterminowego oszczędzania.
W pierwszej wersji projektu STFI proponowało też, aby inwestorzy mogli odliczać część wpłat do programów od podatku dochodowego. Wersja ta zakładała ponadto, że warunkiem otrzymania ulg podatkowych byłoby niewycofywanie pieniędzy przed osiągnięciem przez inwestora 60 roku życia.
Zdaniem P. Dziewulskiego, pieniądze wpłacane do programów trafiłyby m.in. do funduszy agresywnych, a za ich pośrednictwem na giełdę. - Doświadczenie państw rozwiniętych uczy, że w długim okresie inwestowanie agresywne jest najbardziej opłacalne - twierdzi P. Dziewulski.