W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,14 zł, za euro 3,628 zł, odpowiadało to 10,2%, byliśmy więc wyraźnie niżej niż w poniedziałek na zamknięciu notowań. Bezpośrednią przyczyną osłabienia polskiej waluty była wypowiedź Dariusza Rosatiego. Członek RPP wyraził m.in. pogląd, że cykl obniżek stóp dobiega końca.

Praktycznie od razu złoty zaczął odrabiać straty. Niektórzy inwestorzy wykorzystali bowiem nagły spadek i zaczęli kupować polską walutę. Kończyliśmy na 10,75%. Kursy wynosiły 4,11 i 3,602.

Dzisiaj około południa powinniśmy poznać decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Potem około 16.00 można się spodziewać konferencji prasowej. Inwestorzy będą ją pilnie śledzić, mając nadzieję, że pomoże im ona w odpowiedzi na pytanie, co dalej z polityka monetarną. O 16.00 opublikowane zostaną również dane na temat zmian cen żywności w pierwszej połowie marca. Średnia prognoz to wzrost o 0,2%, co oznaczałoby kontynuację dotychczas obserwowanego trendu, korzystnego z punktu widzenia kształtowania się inflacji.

Wtorek upłynął pod znakiem nadzwyczaj dobrych informacji o wskaźnikach optymizmu dotyczących dwóch największych gospodarek świata. Najpierw, o 10.00, poznaliśmy niemiecki Ifo. Wzrósł on o 3,1 pkt., osiągając poziom 91,8 pkt. To wyraźnie lepiej, niż oczekiwano. Jeszcze bardziej zadziwił amerykański Consumer Confidence. 110,2 pkt. to aż o 16,1 pkt. więcej niż w lutym. Tak duże zmiany obserwowaliśmy ostatnio w 1991 roku, kiedy gospodarka amerykańska zaczęła wchodzić w okres wieloletniego wzrostu.