Reklama

Bond nie traci nadziei

Dzięki pozyskaniu nowych klientów na całym świecie HSBC Holdings w okresie najbliższych lat zamierza zdecydowanie powiększyć aktywa w zarządzaniu. Duże nadzieje wiąże z rynkiem chińskim.

Publikacja: 27.03.2002 08:06

John Bond, prezes HSBC Holdings, wciąż marzy o odzyskaniu światowego prymatu przez jego instytucję. Jeszcze pięć lat temu ten bank, który w 1993 r. przeniósł główną siedzibę z Hongkongu do Londynu, z zyskiem na poziomie 5,5 mld USD, był liderem w skali globalnej. W 1998 zdystansował go Citigroup, grupa finansowa powstała w wyniku fuzji Citicorp. z Travelers Group.

Obecnie oba rywalizujące banki są na remisie tylko pod jednym względem: sąsiadujące ze sobą ich londyńskie wieżowce mają podobną wysokość. Aktywa Citigroup wynoszą 1,05 bln USD, zaś zysk za ubiegły rok 14,6 mld USD, a jego największy konkurent może pochwalić się 696 mld USD w pierwszej pozycji i 5,41 mld USD w drugiej.

Bond prezesem HSBC Holdings został cztery lata temu. Jego ambicją było i jest uczynienie z tego banku wiodącej korporacji świadczącej usługi finansowe. Jednak jak dotąd nie udało mu się nawet utrzymać dystansu. Rywal uciekł.

Kierownictwo HSBC Holdings zamierza do roku 2005 więcej niż podwoić wartość funduszy powierzonych w zarządzanie, tak aby zrównały się z aktywami. Obecnie ten pion ma 284 mld USD. Niektórzy inwestorzy zarzucają Bondowi brak spójnej strategii. Uważają, że HSBC Holdings nie ma tak dopracowanego planu działania jak Citigroup.

Management londyńskiego banku, w znacznej mierze wywodzący się z angielskich i szkockich szkół publicznych oraz administracji państwowej, krytykowany jest za styl, być może skuteczny w dyplomacji, ale nie w biznesie.

Reklama
Reklama

Obecnie HSBC Holdings funkcjonuje na rynku pod tym szyldem. Na jego wypromowanie bank wydał 50 mln USD. Dawniej w wersji rozwiniętej znany był jako Hong Kong and Shanghai Banking Corporation. Szydercy określają tę firmę jako Home for Scottish Bank Clerks (Dom Szkockich Urzędników Bankowych).

Wprawdzie John Bond wielką wagę przywiązuje do kosztów, w związku z czym do pracy najczęściej dojeżdża metrem, a niekiedy korzysta też z motoroweru, ale niektórzy akcjonariusze chcieliby, aby w większym stopniu koncentrował się na mobilizowaniu podopiecznych do bardziej agresywnego umacniania pozycji banku. Zdaniem tej grupy krytyków, świadczy o tym miejsce HSBC Holdings w bankowości inwestycyjnej oraz na rynku kredytów. W roku ubiegłym dynamika akcji kredytowej wyniosła 6,5%, w poprzednim zaś 14,3%. Zaledwie 44% aktywów zaangażowanych jest na rynku pożyczek, podczas gdy w przypadku Bank of America współczynnik ten wynosi 53%. - Czas pokaże, co będzie w modzie - twierdzi Stuart Fowler, szef pionu akcji spółek brytyjskich w Axa Investment Managers. - Ostrożność zwykle popłaca, ale odwaga także. Być może HSBC powinien być bardziej odważny - zastanawia się Fowler.

HSBC ma też swoich admiratorów. Ta grupa analityków zwraca uwagę, że dzięki ostrożnemu podejściu bank uniknął pułapki związanej ze zmiennością koniunktury w bankowości inwestycyjnej. Philipp Middleton, konsultant ds. bankowości detalicznej w Ernst&Young uważa, że HSBC jest najlepiej zarządzanym bankiem na świecie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama