Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Elektrimu może mieć burzliwy przebieg. Udziałowcy warszawskiego holdingu mają bowiem różne cele. Francuska grupa Vivendi nie chce zmian w radzie nadzorczej, a do tego z kolei zmierza BRE Bank. Aby zrealizować swoje plany, bank oraz podmioty, które - jak można domniemywać - będą głosowały tak samo jak on, zwiększą swój udział w holdingu.
Wtorkowa sesja może mieć więc bardzo ciekawy przebieg, jeśli chodzi o kurs i wolumen obrotów akcjami Elektrimu. We wtorek od rana może zacząć się "ostre" kupowanie walorów po to, by pod koniec sesji można było je sprzedać w pakietówce. Tak przejęte papiery będzie jeszcze można zarejestrować na walnym.
W czwartek wolumen obrotu na Elektrimie wyniósł 1,2 mln akcji. Większą aktywność na tym papierze można zaobserwować od 18 marca. Od tego czasu do czwartku właściciela zmieniło 16,8 mln akcji (19% wszystkich walorów). BRE poinformował też, że zwiększył kontrolowany przez siebie pakiet akcji do 13,41%. Poziom obrotów, jaki był realizowany na spółce sugeruje, że bank kierowany przez Wojciecha Kostrzewę oraz podmioty popierające jego poczynania mogą mieć znacznie większy udział, niż oficjalnie się podaje.
Nie można też zapominać o Francuzach. Grupa Vivendi również mogła włączyć się do kupowania akcji na GPW. Oficjalnie zarząd Vivendi Universal twierdził, że nie zamierza nabywać papierów Elektrimu - to jednak mogło się zmienić. Czy akumulacja papierów warszawskiej spółki może trwać dalej? Wszystko zależy od tego, jak rozwinie się scenariusz dotyczący walnego zgromadzenia akcjonariuszy.
Warto rozważyć trzy warianty. Walne może się nie odbyć, zostać przerwane lub zostać zablokowane i ustalona zostanie data nowego spotkania akcjonariuszy. W pierwszym i trzecim przypadku, podmioty zaangażowane w walkę o Elektrim mogłyby dalej zwiększać swoje udziały. Natomiast gdy walne zostanie przerwane, to w dalszej części obrad akcjonariusze będą brać udział, głosując z tych akcji, które zarejestrują na I część zgromadzenia.