Umowa prywatyzacyjna, na podstawie której Eureko wraz z BIG-BG przejęły i za ponad 3 mld zł 30% akcji PZU, dawała pracownikom towarzystwa gwarancje dotyczące zatrudnienia, wzrostu płac i szkoleń. Jak mówią związkowcy: uniemożliwiały one, a w każdym razie poważnie utrudniały, redukcję zatrudnienia. Gwarancje wygasały w listopadzie 2001 r., ale wcześniej Skarb Państwa dogadał się z Eureko w sprawie sprzedaży inwestorowi kolejnych 21% akcji PZU. Jeden z punktów umowy w tej sprawie przedłużał obowiązywanie gwarancji pracowniczych do końca marca br. Uznano, że ten termin jest wystarczający. Eureko podpisując w październiku ub.r. umowę ze Skarbem Państwa zgodziło się bowiem także na atrakcyjny pakiet socjalny. Miał wejść w życie razem z kontraktem w sprawie sprzedaży 21-proc. pakietu akcji. A wtedy wydawało się, że to kwestia najwyżej kilku tygodni. Pakiet precyzował ogólne gwarancje pracownicze z umowy prywatyzacyjnej.

Związkowcy jego podpisanie określali mianem sukcesu bez precedensu. Nic dziwnego - zawierał 5-letnie gwarancje zatrudnienia (zwolnienia miały być możliwe tylko za odszkodowaniem) oraz 5-letnie gwarancje wzrostu płac - w danym roku wzrost miał przewyższać wskaźnik inflacji za rok poprzedni. Inwestor zobowiązywał się w nim także do zakupu akcji od pracowników po 116,5 zł za walor.

Pakiet nie wszedł jednak w życie, bo w życie nie weszła także umowa między Skarbem Państwa a Eureko. Obecny minister skarbu zastanawia się nawet nad odstąpieniem od niej, ponieważ nie chce oddać inwestorowi kontroli nad największą firmą finansową w kraju. Wczoraj na odstąpienie zgodziła się Rada Ministrów. - W efekcie rzeczywiście zostajemy z niczym. Pakiet nie obowiązuje, gwarancje zawarte w umowie prywatyzacyjnej wygasają. Analizujemy, co zrobić w tej sytuacji - mówi PARKIETOWI Jadwiga Brączkowska, przewodnicząca działającego w PZU NSZZ Solidarność. Solidarność współpracuje w tej sprawie z pozostałymi centralami związkowymi działającymi w PZU.

Przewodnicząca przyznaje, że związkowcy dwukrotnie spotykali się z przedstawicielami Ministerstwa Skarbu, uznając, że zarząd spółki pełni funkcje wykonawcze, a kluczowe decyzje podejmuje w praktyce właściciel. Akcjonariuszem większościowym towarzystwa pozostaje zaś Skarb Państwa. - Złożono nam w czasie tych spotkań sporo deklaracji, zwłaszcza na temat ustabilizowania sytuacji właścicielskiej w PZU. Liczymy, że deklaracje zostaną wprowadzone w życie. Do tej pory czekaliśmy na decyzję rządu, który miał rozstrzygnąć o dalszych losach PZU. Nie podejmowaliśmy żadnych radykalnych kroków, bo jesteśmy przecież świadomi, że takie działania byłyby szkodliwe dla wielu milionów klientów spółki, którzy się w niej ubezpieczają - twierdzi J. Brączkowska. - Teraz, po podjęciu decyzji przez rząd, związkowcy zamierzają sprecyzować plany działań.

Z naszych informacji wynika, że w tej chwili ani zarząd spółki, ani resort skarbu, skoncentrowany na rozmowach z Eureko, nie mają dla pracowników PZU żadnych konkretnych propozycji. Dla MSP najważniejsza sprawa to osiągnięcie kompromisu w rozmowach z inwestorem. Jeśli taki kompromis uda się osiągnąć, zapewne pojawi się szansa na pakiet socjalny, być może nawet równie atrakcyjny, jak poprzedni. Aktualna stanie się też sprawa oficjalnego skupu akcji pracowniczych. Gorzej sytuacja pracowników będzie wyglądać, jeśli konflikt SP z Eureko się przedłuży. Wtedy bowiem związkowcy będą mogli liczyć tylko na jakieś porozumienie z zarządem. Pociechą jest dla nich bardzo dobra sytuacja finansowa firmy, co oddala niebezpieczeństwo szukania oszczędności za wszelką cenę.