- Wiadomo już, że planowaną prywatyzację ma poprzedzić restrukturyzacja zakładów i tworzenie centrów produktowych - przyznał Marek Sieprawski, rzecznik prasowy Puław. - Projekt prywatyzacji powstał w ministerstwach Gospodarki i Skarbu Państwa. Nafta Polska przesłała już swoje opracowania w tej sprawie - powiedział PARKIETOWI Krzysztof Mering, rzecznik Nafty Polskiej.
Zakłady Azotowe Puławy od zeszłego roku znajdują się w obrocie publicznym, w lipcu 2001 r. miały wejść na giełdę. Oferta akcji firmy nie spotkała się jednak z zainteresowaniem inwestorów i została odwołana. - Nasze plany giełdowe zostały przesunięte. Czekamy na decyzję MSP odnośnie naszych dalszych losów - powiedział M. Sieprawski. W grudniu ub.r. ważność stracił prospekt emisyjny firmy. Plan prywatyzacji sektora chemii ciężkiej ma być, zgodnie z ostatnimi zapowiedziami Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu państwa, opracowany do końca maja.
Zarząd Zakładów, mimo opóźnień w prywatyzacji, realizuje strategię, którą przedstawił przed planowaną ofertą publiczną akcji. W jej ramach miał m.in. powstać trzeci zakład produkcji melaminy. Firma prowadzi obecnie negocjacje z bankami, które są gotowe udzielić kredytu na tę inwestycję. Jej wartość jest szacowana na 300 mln zł. - Zarząd Puław chce, aby spółka rozwijała produkcję wyrobów chemicznych z jednoczesnym utrzymaniem silnej pozycji na rynku nawozów - stwierdził przedstawiciel Puław. W tej chwili firma ma ok. 50% rynku nawozów w Polsce.
Sytuacja finansowa spółki znacznie się ostatnio pogorszyła. Tuż przed ofertą publiczną Mirosław Malinowski, prezes Puław, informował, że za pierwszy kwartał 2001 roku firma zarobiła na poziomie netto 30 mln zł. W raporcie za drugi kwartał (już po odwołaniu oferty) podano, że jej zysk narastająco wyniósł 12,5 mln zł. W II półroczu 2001 r., jak wskazuje opublikowany ostatnio raport spółki, poniosła ona 56 mln zł straty netto przy 547 mln zł przychodów ze sprzedaży. Strata na poziomie operacyjnym wyniosła w tym czasie 40 mln zł. - Szczególnie miesiące letnie były w zeszłym roku znacznie gorsze dla spółki. Spadł popyt na nasze wyroby. Boleśnie odczuliśmy też wzrost cen gazu i energii elektrycznej - stwierdził M. Sieprawski.