Na otwarciu środowej sesji WIG20 stracił ok. 0,5%, co były reakcją na duże spadki za oceanem dzień wcześniej. Indeks największych spółek prawie od razu zaczął rosnąć. Po kilkudziesięciu minutach zyskiwał nawet 0,8%. Pokłady optymizmu szybko się jednak wyczerpały i przez długi czas WIG20 niewiele różnił się od wtorkowego zamknięcia. Koniunkturze w Warszawie nie pomogła wspólna deklaracja USA, ONZ, UE i Rosji, wzywająca Izrael do wycofania wojsk z terenów palestyńskich. To ona przyczyniła się do wzrostów na głównych giełdach europejskich. Ostatecznie WIG20 zyskał 0,2%, a obroty w notowaniach ciągłych, po wzroście o 8%, przekroczyły 200 mln zł.

Popyt koncentrował się głównie na akcjach banków (Pekao, BPH PBK i BZ WBK) oraz PKN ORLEN, TP SA i Prokomie. Na tych spółkach zrealizowało łącznie ponad 70% całego obrotu. Ciekawie wyglądały notowania Prokomu, którego kurs w pewnym momencie spadł o ponad 13%, do zaledwie 130,5 zł. Cena akcji szybko powróciła jednak do pierwotnego poziomu i na koniec sesji wyniosła 149 zł (spadek o 1,3%). Załamanie kursu mogło wynikać z chęci zamknięcia pozycji przez jakiegoś inwestora za wszelką cenę. Po raz kolejny dobrze wypadł sektor bankowy, a zwyżka Pekao o 0,9% podtrzymała w dużym stopniu wzrost WIG20. Elektrim, którego wczorajsze walne wybrało nowy skład rady (BRE i Vivendi mają po 4 członków), stracił 2%, a PKN ORLEN - 1,6%.

Liderami spadków były Getin (-11,6%) i LTL (-13%). W przypadku tej pierwszej spółki najprawdopodobniej dalej walory wyprzedaje Getin Sp. z o.o. Przecena LTL może być związana z brakiem wiary inwestorów w zapowiedź o planowanym dokapitalizowaniu spółki.