Dane o produkcji przemysłowej miały pokazać to, o czym wcześniej mówiły różnego rodzaju badania koniunktury - ożywienie w przemyśle. Część analityków prognozowała, iż marcowa produkcja zbliży się do tej sprzed roku.
- Spodziewaliśmy się, iż spadek wobec marca ub.r. wyniesie 0,2-0,3%, tymczasem sięgnął 3,2% - powiedziała Katarzyna Zajdel--Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Z kolei wzrost o 10,8% wobec lutego wynika po części z większej liczby dni roboczych - w lutym było ich 20, a w marcu 21.
Jej zdaniem, w tej sytuacji trudno jest mówić o sygnałach poprawy i dlatego uważa, że w całym I kwartale nie było wzrostu gospodarczego - dynamika PKB wyniosła 0%. A to jest kolejny, choć zdaniem ekonomistki BH nie najważniejszy, argument za cięciem stóp. Tymczasem Ministerstwo Finansów oczekuje wzrostu PKB w I kwartale na poziomie 0,4-0,6%.
Jacek Wiśniewski, szef działu analiz w banku Pekao SA, mówi wprost - nie ma ożywienia.
- Co prawda, widać je w danych o wpływach z podatków pośrednich, ale nie przekłada się ono na wzrost produkcji - twierdzi.