Resort finansów oferował wczoraj bony skarbowe o łącznej wartości 1,2 mld zł, z czego 1,1 mld zł to nominalna wartość bonów 52-tygodniowych, a reszta to papiery 26-tygodniowe. Popyt ze strony inwestorów był trzykrotnie większy. Na papiery 52-tygodniowe złożono oferty o wartości prawie 3,2 mld zł, a na bony 26-tygodniowe - o wartości przeszło 420 mln zł.

W przypadku bonów 26-tygodniowych średnia rentowność spadła z 9,708% (na ostatnim przetargu, na którym oferowano te bony, w połowie marca) do 9,629%. To dość spory spadek, ale wynika raczej z faktu, że sporo czasu upłynęło, gdy resort sprzedawał te bony. Zyskowność papierów krótszych bowiem waha się ostatnio w mniejszym stopniu niż bonów 52--tygodniowych.

W tym przypadku rentowność spadła aż o prawie 0,15 pkt. proc., do 9,474% z 9,619% tydzień temu. To już drugi przetarg, na którym tak mocno rosną ceny tych papierów i tak gwałtownie spada rentowność. Powodem zmian jest oczywiście oczekiwanie na spadek stóp procentowych. Większość analityków spodziewa się, iż na zaczynającym się jutro posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na obcięcie stóp procentowych o 100-150 pkt. bazowych.

A ponieważ inwestorzy zdają sobie sprawę, iż może być to ostatnia obniżka stóp procentowych w tym roku, starają się kupić jak najwięcej papierów przed jej ogłoszeniem. Spóźnialscy bowiem, którzy nie zdążą kupić bonów teraz, będą musieli zapłacić za nie już sporo więcej na kolejnych aukcjach.

Jednak po redukcji Ministerstwo Finansów będzie mogło mieć problemy ze sprzedażą papierów dłużnych, gdyż zakończy ona okres szybkich i sporych zarobków na bonach. To może być powodem, dla którego na następnym przetargu, zaplanowanym na 8 maja, resort będzie oferować papiery o wartości 700 mln zł, a więc sporo niższej niż na wczorajszej aukcji.