Tak łaskawego okresu dla akcjonariuszy Dębicy, jak ostatnie pół roku notowań, nie było od jesieni 1997 r., kiedy kurs ustanawiał swoje historyczne maksimum. I nie chodzi tu tylko o samą skalę wzrostu, choć 61% od dołka z sierpnia ub.r. jest zyskiem nie do pogardzenia, ale także o jego trwałość. Do tej pory w ramach kilkuletniej bessy długość trwania zwyżek nie przekraczała 3 miesięcy. To niewątpliwie pozytywny element, ale jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by mówić z pełnym przekonaniem o zakończeniu bessy i rozpoczęciu długofalowych wzrostów. Dlatego w analizie skupię się na ostatnim okresie notowań i rozpatrzę szanse kontynuacji kilkumiesięcznej tendencji zwyżkowej.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na kilka istotnych elementów, które, niestety, nie mają jednoznacznej wymowy. W drugiej połowie lutego doszło do przełamania prostej, opartej na dołkach z sierpnia i grudnia minionego roku, co jest sygnałem ewidentnego pogorszenia nastrojów. Jednak, jak to ostatnio często bywa na naszym kapryśnym rynku, zaraz potem doszło do wyhamowania zniżek, a naturalnym wydawałoby się w takiej sytuacji ich pogłębienie. Popyt postawił silną zaporę na wysokości około 34 zł, gdzie znajdują się SK-100 oraz 38,2-proc. zniesienie pięciomiesięcznego wzrostu. Sukces na tym poziomie zachęcił byki do dalszej aktywności, co w rezultacie doprowadziło cenę spółki w pobliże tegorocznego szczytu. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, iż na podobnej wysokości aktualnie przebiega przecięta dwa miesiące temu wzrostowa prosta. I to właśnie ona, a nie styczniowe maksimum, zastopowała ruch w górę i spowodowała wytracenie impetu przez krótkookresową tendencję. W związku z tym rodzi się wątpliwość, czy aby nie mamy do czynienia z ruchem powrotnym do przeciętej linii trendu. Zresztą nie ma większego znaczenia nazewnictwo, bo równie dobrze możemy mówić o zatrzymaniu wzrostów na poziomie wewnętrznej linii trendu, a i tak wnioski z tego faktu są zbliżone. Różnica sprowadza się do tego, że konsekwencją zakończenia ruchu powrotnego powinien być spadek poniżej ostatniego dołka, odbicie od wewnętrznej linii trendu daje nadzieję na jego obronę i utrzymanie się kursu w tendencji horyzontalnej. Z punktu widzenia posiadacza gotówki, nie ma to znaczenia, bo w obu przypadkach nie ma szans na zarobek.

Wzmocnienie opisywaną linią oporu w postaci styczniowej górki ma jeszcze jeden aspekt. Im znaczenie bariery podażowej jest większe, tym i sygnał w przypadku jej przebicia staje się bardziej znaczący. Tyle tylko, że w tym momencie nie wiemy, czy do tego dojdzie i nie możemy tego z góry zakładać. Jeśli przyjrzeć się podstawowym wskaźnikom to widać, że o sukces bykom nie będzie łatwo, a nawet jeśli zostanie on osiągnięty, może okazać się nietrwały. Za zwyżkami nie nadążają ani dzienny MACD, ani RSI. Z poziomem wykupienia nie może sobie poradzić tygodniowy Stochastic. A warto zauważyć, iż przez ostatnie lata właśnie ten indykator trafnie wskazywał zbliżanie się końca kolejnych korekcyjnych odbić. Wymowę oscylatorów łagodzi przebieg średnich kroczących, których układ idealnie charakteryzuje trend wzrostowy.

W sumie niełatwo obecnie o jednoznaczne wnioski, choć wydaje się, iż przed Dębicą więcej jest zagrożeń niż szans. Nawet gdyby doszło do przełamania opisywanego oporu ruch zwyżkowy może okazać się nietrwały, a jego zasięg niesatysfakcjonujący. Można wtedy liczyć na zbliżenie się ceny w okolice 44 zł, gdzie znajduje się 38,2-proc. zniesienie całej kilkuletniej bessy, a także szczyt z sierpnia 2000 r. Istnieją jednak poważne przesłanki wskazujące na realizację pesymistycznego scenariusza, w którym kurs, w najlepszym wypadku, utrzyma się w trendzie bocznym pomiędzy 33,70 zł i 39,60 zł, co daje około 15-proc. zakres wahań ceny. To w zasadzie czyni mało interesującą taką propozycję inwestycyjną i skłania do zasugerowania posiadaczom gotówki pozostawianie w najbliższym czasie poza rynkiem tych akcji. Jednocześnie akcjonariusze tej spółki powinni odpowiedzieć sobie na pytanie o horyzont czasowy ich działań i w krótkim terminie uzależnić sprzedaż tych papierów od utrzymania się ponad SK-15, która dobrze wychwyciła rozpoczęcie spadków w styczniu. W średnim okresie kluczowe jest wsparcie w pobliżu 34 zł, choć wcześniej niepokojącym sygnałem będzie przecięcie SK-100.