Sony Corp., drugi co do wielkości na świecie producent sprzętu elektronicznego, w IV kwartale roku obrachunkowego, (zakończonego 31 marca br.), zanotował stratę w wysokości 5,5 mld jenów (42,5 mln USD), wobec zysku w wysokości 15,8 mld jenów rok wcześniej. Warto jednak dodać, że strata ta okazała się mniejsza niż spodziewali się analitycy, ponieważ duży sukces odniosła Playstation 2, która zdobyła około dwóch trzecich japońskiego rynku gier wideo i podbiła również wiele innych światowych rynków. Toshiba, jeden z czołowych producentów mikroprocesorów w skali globalnej, stracił w tym samym kwartale 46 mld jenów, wobec 31 mld jenów zysku netto w I kwartale 2001 r. Tu spółka podaje jako główny powód złych wyników spadek popytu na jej produkty w USA.

Sanyo Electric, niegdyś znany głównie z produkcji sprzętu elektronicznego, a teraz jeden z największych producentów baterii do telefonów komórkowych na świecie, zanotował z kolei stratę w wysokości 4,7 mld jenów, wobec 21,9 mld jenów zysku rok wcześniej, a Fujitsu, specjalizujący się, podobnie jak Toshiba, w produkcji mikroprocesorów, stracił aż 102 mld jenów, podczas gdy rok wcześniej odnotował zysk w wysokości 60 mld jenów.

Powodów słabej kondycji tej branży jest kilka. Główny - to trzecia już w ciągu ostatniej dekady recesja w japońskiej gospodarce oraz znaczny spadek popytu na produkty japońskich spółek high-tech zarówno na rynku lokalnym, jak i zagranicznym. Światowy rynek telefonów komórkowych i mikroprocesorów zanotował w ub.r. największe załamanie w swojej historii. W samej Japonii dostawy komputerów osobistych spadły w I kwartale o 16%.

- Wydatki konsumpcyjne w skali światowej wciąż pozostawiają wiele do życzenia, a w samej Japonii, objętej recesją, jest jeszcze gorzej - ocenia, cytowany przez Bloomberga, Graeme Sinclair z funduszu Aberdeen Asset Management Asia, który w swoim portfelu posiada m.in. akcje Sanyo Electric.

Z lekką nutą optymizmu na temat przyszłości branży elektronicznej wypowiada się jednak Mark Matthews, główny strateg ds. rynków azjatyckich w Standard & Poor`s MMS. - Myślę, że japońska gospodarka jest na samym dnie cyklu koniunkturalnego. Gorzej już raczej być nie powinno, a w drugiej połowie roku sytuacja powinna się nieco poprawić, co odczuje również silnie reprezentowana w tym kraju branża high-tech - uważa amerykański specjalista.