Fairchild Dornier to trzeci pod względem wielkości na świecie producent samolotów przeznaczonych do obsługi linii regionalnych (wyprzedają go kanadyjski Bombardier i brazylijski Embraer). Po ogłoszeniu na początku kwietnia bankructwa kierownictwo koncernu gorączkowo poszukiwało dla firmy strategicznego inwestora. Boeing wydawał się najlepszym kandydatem. Produkowane przez Niemców samoloty odrzutowe Jet 728 i 928 doskonale uzupełniałyby bowiem ofertę Amerykanów w rywalizacji z głównym konkurentem, europejskim Airbusem.

- Po analizie sytuacji finansowej firmy doszliśmy do wniosku, że jest to za drogi i zbyt mało zyskowny interes - stwierdził wiceprezes Boeinga, Harry Stonecipher. - Już raz sparzyliśmy się na podobnej transakcji, kiedy kupiliśmy firmę de Havilland. Nie będziemy tego błędu powtarzać - dodał. Jego zdaniem, wprawdzie w nadchodzących latach popyt na samoloty dla linii regionalnych będzie rósł, ale z powodu wysokich kosztów rozwoju nie należy oczekiwać znaczących zysków (np. Dornier wydał 1 mld USD na prace nad najnowszym modelem, Jet 728).

Na razie, dzięki wpłacie przez Chiny ostatniej raty za 8 samolotów typu 328, pracownicy Dorniera mają zapewnione wypłaty pensji do czerwca. Co dalej - nie wiadomo, zwłaszcza że największy klient koncernu, amerykańska firma Gecas (spółka-córka General Electric), odmówiła finalizacji znaczącego kontraktu. Obejmował on dostawę 50 maszyn najnowszego modelu 728 (ma wejść do eksploatacji dopiero latem 2003 r.) oraz opcję zakupu kolejnych 100 samolotów. W sumie dawało to 4,2 mld USD. - W tej sytuacji nie wykluczam, że prace nad tym typem samolotu zostaną wstrzymane - stwierdził zarządca komisaryczny Dorniera, Eberhard Braun.