Wcześniej w środę minister finansów Marek Belka powiedział, że rząd powinien podjąć inicjatywę w sprawie polityki kursowej w celu osłabienia złotego i rozpocząć dyskusję z RPP na temat możliwych rozwiązań, co część rynku odczytała jako zachętę do interwencji na rynku walutowym. Wiceprezes NBP powiedział, że obecne umocnienie złotego wynika z umocnienia euro wobec dolara. "Obawy związane z wzmocnieniem złotego są przesadzone, gdyż ono właściwie w całości wynika z umocnienia euro w stosunku do dolara i to jest korzystne z punktu widzenia Polski" - powiedział Bratkowski. "Handlujemy przede wszystkim ze strefą euro, a część naszych kosztów importowych, relatywnie większa niż w eksporcie jest związana z dolarem, czyli ta zmiana kursów jest korzystna. To, co się działo w ostatnich tygodniach na rynku walutowym nie stwarza żadnego nowego zagrożenia" - dodał. Polska waluta umacnia się od kilku tygodni, w środę kurs złotego do dolara cały czas utrzymywał się poniżej 4 za USD.Bratkowski powiedział, że drugim głównym czynnikiem umacniającym złotego jest duża podaż papierów skarbowych. "Z całą pewnością Ministerstwo Finansów ma też świadomość, że w znacznym stopniu kurs złotego jest silny, gdyż musimy finansować deficyt budżetowy, a udział inwestorów zagranicznych w finansowaniu tego deficytu jest wysoki" - dodał. Belka powiedział też rano w środę, że jest przeciwny sztywnemu kursowi polskiej waluty przed przystąpieniem do Europejskiego Mechanizmu Walutowego ERM2, nie jest natomiast przeciwny odwróceniu całkowitego upłynnienia złotego, co nastąpiło w kwietniu 2000 roku. Bratkowski powiedział, że NBP zastanawia się nad przyszłym mechanizmem kursowym, który byłby dla Polski najbardziej korzystny przed przystąpieniem do strefy euro, jednak nie ma jeszcze stanowiska w tej sprawie. "Jeżeliby interpretować ten apel Belki jako wezwanie do zmiany mechanizmu kursowego, to NBP nie ma jeszcze jednoznacznego oficjalnego stanowiska, jaki mechanizm w przyszłości byłby najlepszy" - powiedział Bratkowski. "Ale wydaje mi się, że bank będzie raczej skłonny do wybierania jednego z krańcowych rozwiązań, czyli albo pozostawienie obecnego systemu płynnego kursu, albo przejście do sztywnego, stałego kursu, przeciwko któremu minister finansów się już wypowiadał" - dodał. Bratkowskiego dodał, ze doświadczenia czeskie, gdzie interwencje banku centralnego przy niskich stopach procentowych i silnej presji aprecjacyjnej powinny być przestrogą dla zwolenników powrotu do form kursu sterowanego. "Jedynym właściwie skutkiem tych interwencji było przejście od zysku banku centralnego do strat" - powiedział Bratkowski. "Taki system jest nieefektywny i nie sądzę, żeby RPP zdecydowała się na wybór takiego mechanizmu kursowego. Mówimy tu o okresie od dziś aż do wejścia do ERM2" - dodał. Bratkowski dodał, że jest mało prawdopodobne, żeby RPP optowała za rozwiązaniem pośrednim pomiędzy kursem płynnym, albo przyjęciem stałego kursu złotego. "W krańcowej formie sztywny kurs może mieć postać jednostronnej euroizacji, ale to jest raczej niemożliwe biorąc pod uwagę stanowisko UE w tej sprawie, to może być też currency board albo jakaś słabsza wersja niż currency board" - powiedział. Wiceprezes NBP powiedział też, że w ciągu miesiąca mogą rozpocząć się rozmowy banku centralnego z rządem na temat generalnej polityki kursowej przed przystąpieniem Polski do UE. "Decyzje w tej sprawie zależą od tego, na ile RPP będzie się w stanie porozumieć z rządem. To jest jednak dosyć pilne. Na pewno w ciągu miesiąca zostaną podjęte rozmowy z rządem w tej sprawie i w sprawie strategii integracji z unia gospodarczą i walutową" - dodał.

(PAP)