Początkowo notowania ropy zaczęły spadać, gdyż Irak zapowiedział wznowienie dostaw tego surowca, wstrzymanych miesiąc wcześniej na znak protestu przeciwko wkroczeniu wojsk izraelskich na terytoria autonomii palestyńskiej. Do obniżenia notowań przyczyniła się też wiadomość o rychłym zakończeniu impasu w Betlejem.
W dalszych dniach tygodnia przeważyła jednak tendencja zwyżkowa, gdyż nowe zamachy bombowe nasiliły niebezpieczeństwo ponownego zaostrzenia konfliktu. Jednocześnie pojawiły się obawy, że kraje OPEC nie zdecydują się na zwiększenie wydobycia ropy, gdyż podaż i popyt na rynku paliw płynnych są w zasadzie zrównoważone, a ożywienie w gospodarce światowej postępuje wolniej niż przewidywano. W tych okolicznościach gatunek Brent z dostawą w czerwcu zdrożał w piątek w Londynie do 26,17 USD za baryłkę z 25,75 USD w końcu poprzedniego tygodnia.
Cena złota utrzymywała się na wysokim poziomie w związku ze słabą pozycją dolara oraz obawami, że wyraźna poprawa koniunktury w gospodarce amerykańskiej nastąpi później, niż oczekiwano. Wobec malejącej atrakcyjności akcji chętniej inwestowano w złoto, traktując je jako bezpieczną lokatę kapitałów. W środę notowania złota osiągnęły w Londynie 313,65 USD za uncję, tj. najwyższy poziom od początku roku. W końcu tygodnia wyniosły 310,85 USD wobec 311,95 USD w poprzedni piątek.
Na rynku miedzi utrzymywała się tendencja wzrostowa, której sprzyjał spadek zapasów tego metalu. W piątek za tonę miedzi w kontraktach trzymiesięcznych płacono w Londynie 1607 USD wobec 1585 USD tydzień wcześniej. Maklerzy nie wykluczają jednak, że mniejszy popyt w sezonie letnim może wpłynąć ujemnie na notowania tego surowca.