Ze względu na słabą koniunkturę rząd francuski uzyskuje mniejsze wpływy podatkowe, a tymczasem Jacques Chirac zobowiązał się podczas kampanii wyborczej do zwiększenia wydatków na policję, sądownictwo i siły zbrojne. Sytuację dodatkowo komplikuje obietnica redukcji o 30 mld euro podatków.

Zmianom takim sprzeciwia się Komisja Europejska, która obstaje przy honorowaniu dotychczasowych zobowiązań. Zgoda na późniejsze zrównoważenie budżetu przez Francję stanowiłaby bowiem precedens, na który mogłyby się powoływać inne państwa europejskiej unii walutowej. Mniejsze kraje strefy euro zlikwidowały już deficyty, natomiast poważne problemy mają pod tym względem Niemcy, a także Włochy i Portugalia. Bardziej liberalne podejście do spraw budżetowych odpowiadałoby zwłaszcza kanclerzowi Gerhardowi Schröderowi, który poprzez zwiększenie wydatków publicznych mógłby poprawić swój wizerunek przed zbliżającymi się wyborami.

Komisja Europejska przewiduje, że w Niemczech deficyt będzie w tym roku odpowiadał 2,8% PKB, a we Francji wzrośnie do 1,9%, z 1,4% w 2001 r. Zgodnie z porozumieniem z 1996 r., kraje, których deficyt budżetowy przekroczy 3%, zapłacą karę wynoszącą 0,5% PKB.

Ostateczny kształt francuskich finansów publicznych zależy od wyników czerwcowych wyborów do parlamentu. Decyzje prezydenta będą mogły być wprowadzone w życie, pod warunkiem że jego zwolennicy uzyskają większość w Zgromadzeniu Narodowym.