Po kilku godzinach COB przyznała, że "nacisnęła guzik" zbyt szybko. Co ciekawe, podane przez nią warunki emisji znacznie różniły się od wersji zaprezentowanej później przez wprowadzający na rynek obligacje bank inwestycyjny Société Générale.

Inwestorzy ostro skrytykowali nie tylko COB, ale także emitenta. - To wstyd, aby komunikować się tak nieudolnie, kiedy firma nazywa się Havas Advertising - zżymał się jeden z paryskich traderów. Na tzw. szarym rynku trzeba było odwołać wszystkie transakcje. Według niektórych źródeł, COB nie chciała, aby kierownictwo Havas samo wyjaśniło sytuację przed jej komunikatem korygującym wcześniejszą informację.

Steve Luker, zarządzający w funduszu Gulf International Bank, był "z lekka ubawiony" sytuacją. Jego zdaniem, trudny obecnie rynek obligacji zamiennych nie potrzebował tego rodzaju reklamy. Ofertę Havas Advertising o wartości 400 mln euro ocenił jednak pozytywnie.

Według informacji uzyskanych przez dziennikarza "The Wall Street Journal Europe" w ciągu dnia warunki oferty Havas zostały zmienione na korzyść inwestorów (4-4,5% kupon, 30-35% premii powyżej ceny akcji), ale podobno nie było to związane z falstartem COB.

Pozyskane z oferty pieniądze Havas zamierza przeznaczyć na akwizycje oraz na polepszenie swojej sytuacji finansowej. Na koniec grudnia zadłużenie tej korporacji wynosiło 703 mln euro.