Prezes Obrębski posiada łącznie prawie 7,6 mln walorów Atlantisu z 12,4 mln papierów wyemitowanych przez spółkę. Z tego blisko połowa (niespełna 3,5 mln sztuk) to akcje imienne uprzywilejowane co do głosu w stosunku 3 do 1. Szef spółki dysponuje obecnie około 74% głosów na wza (po wtorkowej sprzedaży w pakietówce 600 tys. akcji). Po konwersji walorów udział ten spadnie do ponad 56%, a wszystkie papiery będą równe w prawach.

W ostatnim czasie Paweł Obrębski kilkakrotnie nieznacznie zmniejszał lub zwiększał swoje zaangażowanie w spółce. Tym razem jednak chce także skonwertować papiery uprzywilejowane na zwykłe, co znacząco, bo prawie o 20%, zmniejszy jego udział w łącznej liczbie głosów na WZA.

Najprawdopodobniej taki ruch wiąże się z coraz bliższym pozyskaniem przez Atlantis inwestora strategicznego, który pomoże rozkręcić działalność budowlano-deweloperską. Bo właśnie tym, według listu prezesa do akcjonariuszy zamieszczonego w raporcie rocznym za 2001 r., ma się zajmować giełdowa firma. Przypomnijmy, że kilkanaście miesięcy wcześniej Atlantis miał sprzedać całą dotychczasową działalność (produkcja płyt warstwowych) i zająć się branżą nowoczesnych technologii. Nic z tych planów jednak nie wyszło.

Spółka-matka od dłuższego czasu działa w "zawieszeniu". Produkcją zajmują się bowiem firmy zależne (Atlantis Mielec i Atlantis Lublin), a giełdowa spółka generuje tylko koszty. W I kwartale zanotowała zaledwie 84 tys. zł przychodów i aż 821 tys. zł straty netto. Natomiast skonsolidowana sprzedaż wyniosła 2,6 mln zł (wobec 8 mln rok wcześniej), a strata netto zwiększyła się do 2,7 mln zł (z 2,4 mln zł w analogicznym okresie 2001 r.).