Opublikowane w piątek wyniki pierwszego kwartału zostały generalnie pozytywnie odebrane przez rynek. "TP SA zanotowała skonsolidowane przychody na poziomie 4,4 mld zł, zysk operacyjny w wysokości 840 mln zł i netto na poziomie 120 mln zł. Uważamy te dane za zachęcające. Zysk operacyjny był powyżej consensusu (640 mln zł) i naszej prognozy (680 mln zł). Wynik netto był niższy ze względu na straty na różnicach kursowych, jednak uważamy, że nie wpłynie to na wycenę firmy" - napisali analitycy CSFB w notce wysłanej do klientów. Podtrzymali oni rekomendację kupna przy cenie docelowej na poziomie 17 zł. Z dokładną analizą wyników największego krajowego operatora telekomunikacyjnego specjaliści wstrzymują się do opublikowania raportu według międzynarodowych standardów rachunkowości, które powinny być znane na początku czerwca.
Wpływ na zachowanie inwestorów na wczorajszej sesji miały jednak przede wszystkim informacje podane podczas środowej telekonferencji z inwestorami. Zarząd firmy poinformował na niej, że przewiduje w tym roku 8-procentowy wzrost skonsolidowanych przychodów i 30-procentowy wyniku EBITDA. Dodatkowo pozytywnie zostały odebrane ograniczenia zatrudnienia w pierwszych trzech miesiącach o 4 tys. osób i dobre wyniki Centertela, który w pierwszym kwartale podłączył 386 tys. nowych klientów. Operator sieci Idea miał na koniec marca 3,2 mln klientów, co dawało mu udział w rynku na poziomie 29,3%
Zapału inwestorów nie ochłodził komunikat Standard & Poor's, który umieścił Telekomunikację Polską w gronie 23 amerykańskich i europejskich firm, które mimo ratingu inwestycyjnego mogą mieć kłopoty z płynnością (na liście tej znalazły się m.in. Eutelsat, Vivendi Universal i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo). Nasza największa krajowa firma telekomunikacyjna znalazła się w tym gronie ze względu na możliwość naruszenia warunków umów kredytowych, co może skutkować koniecznością natychmiastowej spłaty niemal 13 mld zł. Chodzi tu o stosunek długu netto do EBITDA, który nie powinien przekraczać poziomu 2,5. Władze firmy przyznały, że na koniec czerwca tego roku poziom ten może zostać przekroczony, jednak do końca roku wskaźnik powinien spaść do 2,1. Dodatkowo, TP SA prowadzi rozmowy z kredytodawcami, które mają formalnie wyeliminować ryzyko konieczności wcześniejszej spłaty długu. Zarząd wierzy w pozytywne zakończenie rozmów, których rezultaty powinny być znane na początku czerwca. Telekomunikacja Polska przeprowadziła też rozmowy wyjaśniające z przedstawicielami agencji ratingowej. - Ryzyko, że banki nie zgodzą się na zmianę warunków umów kredytowych, jest minimalne. Umieszczenie TP SA na liście obserwacyjnej Standard&Poor's jest najprawdopodobniej efektem większej ostrożności analityków agencji po aferze Enrona - powiedział nam jeden z analityków.