- Mogę jedynie potwierdzić, że Komisja bada sprawę Wólczanki i WLC Inwest. W tej chwili nie możemy udzielić bardziej szczegółowych informacji - powiedział PARKIETOWI Mirosław Kachniewski, rzecznik KPWiG. Jak informowaliśmy, Wólczanka poręczyła zobowiązania WLC Inwest z tytułu zorganizowanej przez BGŻ emisji weksli. W tej chwili kwota poręczenia to 18 mln zł. Ryzyko, że giełdowa spółka będzie musiała spłacić przynajmniej część tych pieniędzy, jest bardzo duże, bo WLC ma kiepskie wyniki finansowe i aktywa, które bardzo straciły na wartości. Czyli jest w takiej sytuacji, w której bank może nie zrolować jej zadłużenia i sięgnąć po pieniądze poręczyciela. WLC ma także duże zobowiązania, inne niż wynikające z emisji weksli. Jak są one duże, pokazuje ostatnie sprawozdanie skonsolidowane, przekazane przez Wólczankę, obejmujące IV kwartał ub.r. O ile z raportu jednostkowego wynika, że odzieżowa firma ma 19,6 mln zł zobowiązań plus 18,5 mln zł zobowiązań pozabilansowych, o tyle grupa, a w jej skład wchodzi poza Wólczanką jedynie WLC, miała na koniec ubiegłego roku 78,7 mln zł długu i 33,8 mln zł zobowiązań pozabilansowych.
Z naszych informacji wynika, że przedmiotem zainteresowania Komisji są nie tylko wzajemne relacje finansowe między Wólczanką i WLC (w tej chwili Wólczanka ma niespełna 20% udziałów tej spółce, dawniej kontrolowała niemal 100%), ale przede wszystkim inwestycje obu tych firm na rynku kapitałowym, w tym lokaty w akcje giełdowych spółek - Apeximu i Szeptela. Sprawa nie jest prosta, bo, zdaniem analityków, w przypadku WLC jedyny zarzut, jaki można by jej postawić, to nieudane inwestycje. A z tych spółkę mogą rozliczyć tylko właściciele, czyli Wólczanka, Wonlok, Energomontaż-Południe i irlandzka firma European Experts Association. Nieco większe zastrzeżenia mogą budzić lokaty Wólczanki i innych firm, np. Energomontażu-Południe, na rynku akcji. W tym przypadku kluczem do sprawy są wzajemne powiązania między spółkami i ich akcjonariuszami. Wólczanka, w ocenie analityków, miała np. udział w bronieniu kursu Szeptela na poziomie około 30 zł. - Ale zawsze można wytłumaczyć to tak, że spółce wolno przecież kupować akcje innej firmy giełdowej, a że przy małej płynności powoduje to utrzymywanie kursu na danym poziomie, to już inna sprawa - twierdzi jeden z analityków.
Sprawy poręczenia dla WLC i inwestycji kapitałowych budzą także kontrowersje w łonie zarządu odzieżowego przedsiębiorstwa (z tego powodu, jak informowaliśmy, jeden z członków zarządu nie podpisywał sprawozdań skonsolidowanych). Wólczanka pieniądze na spłatę długów WLC miałaby pozyskać z emisji obligacji, organizowanej przez BGŻ. Na emisję musiałaby jednak uzyskać zgodę walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Wprawdzie Stanisław Gasinowicz wraz z innymi osobami fizycznymi kontroluje najprawdopodobniej ponad 50% kapitału spółki, ale uchwały w tej sprawie mogą oprotestować inni akcjonariusze. - Konflikt w łonie akcjonariuszy jest więc bardzo prawdopodobny - twierdzi analityk.