T-Online, internetowej spółce-córce Deutsche Telekom, już trzeci kwartał z rzędu udało się poprawić rezultaty finansowe na rodzimym rynku (zysk EBITDA w pierwszych trzech miesiącach wyniósł 21 mln euro). Udało się jej także zredukować stratę netto ze 132,4 mln euro na koniec IV kwartału ub.r. do 89,7 mln euro, a przychody w tym samym okresie wzrosły z 331 mln do 365,7 mln euro (+30% w porównaniu z I kwartałem 2001 r.). Miesięczne przychody w przeliczeniu na jednego klienta zwiększyły się wobec IV kwartału ub.r. z 10 do 11 euro.

Coraz lepiej radzą sobie działające wciąż pod kreską spółki zależne we Francji (Club Internet), Hiszpanii (Ya.com), Szwajcarii i Austrii. W ich przypadku łączna strata zmniejszyła się do 27,2 mln euro (z 36,9 mln euro w I kwartale ub.r.; w sumie ich strata na koniec 2001 r. wyniosła 140 mln euro).

- Wszystko wskazuje na to, że nasza strategia na zagranicznych rynkach zaczyna przynosić pierwsze efekty. Do końca tego roku spodziewamy się wypracować pozytywny wynik na poziomie operacyjnym - przyznał prezes T-Online Thomas Holtrop.

Także funkcjonujące dopiero ponad pół roku przedsięwzięcia spółki - internetowe portale T--Online Travel i T-Info - zredukowały do 34,7 mln euro stratę operacyjną (z 55 mln euro kwartał wcześniej). Przed dwoma miesiącami spółka uruchomiła wspólnie z gazetą "Bild" kolejny portal - T--Online Vision (filmy, muzyka).

T-Online z 11,24 mln klientów (8,67 mln na koniec I kwartału ub.r.) jest największym w Europie dostawcą usług internetowych. 81% jej walorów znajduje się w rękach Deutsche Telekom. Pozostali akcjonariusze to Comdirect (spółka-córka Commerzbanku) oraz francuska grupa medialna Lagardere. Francuzi chcą się pozbyć swoich udziałów. W najbliższym czasie zamierzają wyemitować obligacje o wartości 700 mln euro, które będą zamieniane na posiadane przez nich akcje T-Online.