Czynnikiem, który według tego banku szczególnie uzasadnia optymizm inwestorów, jest poprawa marż, które znacznie przekroczyły oczekiwania, zwłaszcza w pionie telefonii stacjonarnej. Ponieważ na rynku nie spodziewano się wiele, sygnalizowany przez rezultaty z I kwartału zwrot, jeśli chodzi o wyniki spółki, powinien przynieść dalszą zwyżkę notowań. Bank zapowiada jednak, że rynek obecnie zacznie zwracać uwagę na to, czy zarząd zdoła zmniejszyć koszty działalności operacyjnej i nakłady inwestycyjne. Chociaż analitycy stwierdzili, że przychody, zarówno łączne, jak i w pionie telefonii stacjonarnej, były niższe od tych, jakich oczekiwali, to uznali, iż "wstępne oznaki są pozytywne". Do plusów zaliczyli oni m.in. zmniejszenie stanu zatrudnienia o 3900 osób.
Według tego banku, jeśliby zarządowi TP SA udało się spełnić własne prognozy, to osiągnięta w telefonii stacjonarnej marża EBITDA w wysokości 48% może jeszcze wzrosnąć. Szacuje on też, że jej wzrost o 200 punktów bazowych powinien przynieść zwyżkę ceny akcji o 1,70 zł. Analitycy zaznaczyli jednak swój sceptycyzm wobec tych zapowiedzi: tegoroczny wzrost przychodów w skali całej grupy szacują nie na 6-8%, jak deklaruje zarząd, ale na 2%. Jeśli natomiast chodzi o przychody z telefonii stacjonarnej, to sądzą, że nie wzrosną one, ale spadną o 2%. Zgadzają się z zarządem spółki, iż w II półroczu w Polsce nastąpi ożywienie ogólnogospodarcze, ale uważają, że nie będzie ono silne, a jego skutki dla TP SA będą ograniczone.
Podtrzymując wcześniejsze zalecenie, aby papiery TP SA gromadzić, analitycy zalecają inwestorom, aby czynili to kosztem węgierskiego MATAV.
ABN Amro uważa, iż "czas kupować Polskę". Jego zdaniem, nastroje inwestorów lokujących kapitały w makroregionie rynków nowych Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki zaczęły zdecydowanie zmieniać się na korzyść naszego kraju, i to głównie kosztem Węgier. Podłożem takiego zalecenia jest podniesienie przez ekonomistów ABN Amro prognozy inflacji na Węgrzech z 4,5% do 5,4%, a głównej stopy procentowej tamtejszego banku narodowego - z 7,5% do 8%. W odróżnieniu od Węgier - stwierdzają oni - sytuacja w Polsce wykazuje niewielkie oznaki poprawy.