Pracownicy handlują papierami PZU od dawna, tyle że wyłącznie na podstawie indywidualnych umów podpisywanych z zainteresowanymi osobami. To typowy handel "pod bramą" - ceny są bardzo zróżnicowane, możliwości porównywania ofert niewielkie, a przejrzystość obrotu żadna. Temu, dopóki spółka nie pojawi się na giełdzie, mógłby przynajmniej częściowo zaradzić obrót niepubliczny w formie podobnych do giełdowych sesji, organizowany przez brokera. Grono potencjalnych uczestników takiego handlu sięga kilkunastu tysięcy, bo tyle osób otrzymało pracownicze papiery. Szacunki wskazują wprawdzie, że pozbyły się one już co najmniej połowy przyznanych im akcji, ale i tak kontrolują bardzo znaczący pakiet.
W najbliższych dniach Bankowy Dom Maklerski PKO BP zaproponuje PZU SA uruchomienie niepublicznego obrotu akcjami ubezpieczyciela. Mogłoby w nim uczestniczyć kilkanaście tysięcy pracowników spółki. Akcje miało od nich kupować Eureko, ale przewidujący to pakiet socjalny podpisany z inwestorem nie wszedł w życie. Ma go zastąpić układ zbiorowy pracy. Związki zawodowe i zarząd towarzystwa przystępują do jego negocjacji.
W rękach kilkunastu tysięcy pracowników Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń znalazło się ponad 14% walorów przedsiębiorstwa. Ostatnie szacunki spółki wskazywały jednak, jak wynika z nieoficjalnych informacji, że faktycznie w ich rękach pozostało nie więcej niż 50% udostępnionych im akcji. To efekt aktywności polskich i zagranicznych inwestorów, np. Citibanku i BRE. Ta pula jeszcze się zmniejszy, kiedy wygasną kredyty udzielone przez Citibank pod zastaw akcji. Większość pracowników rezygnuje z walorów, nie chcąc spłacać kredytów. Za niektórymi inwestorami stać ma Eureko. Jego przedstawiciele oficjalnie jednak zaprzeczają tego rodzaju domysłom.
Pracownicy mogą sprzedawać walory na podstawie umów cywilnoprawnych. Czekali także na wprowadzenie firmy na giełdę, ale debiut odsuwa się w czasie, głównie ze względu na konflikt między Skarbem Państwa a Eureko. Według ostatnich zapowiedzi resortu skarbu, pojawienie się towarzystwa na parkiecie może nastąpić dopiero w przyszłym roku. Podobnie jak np. debiut LOT-u. W tym jednak przypadku pracownicy, mimo że jest ich trzykrotnie mniej niż w PZU, uzyskali możliwość uczestniczenia w obrocie niepublicznym, organizowanym przez Dom Maklerski Banku Handlowego.
- W pierwszym tygodniu czerwca zamierzamy wystąpić do PZU z ofertą w sprawie uruchomienia obrotu niepublicznego. Dalsze nasze działania będą uzależnione od stanowiska emitenta - powiedział Marek Leciejewski, zastępca dyrektora Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP SA. Przedstawiciele towarzystwa nie chcą się na razie wypowiadać na ten temat. W przeciwieństwie do LOT-u, towarzystwo jest w doskonałej sytuacji finansowej. Problemem dla niego nie powinny więc być koszty takiej operacji, a liczne grono potencjalnych uczestników przemawia za podjęciem pozytywnej decyzji.