W zakładzie w Ożarowie, zatrudniającym 650 osób, 220 pracowników ma otrzymać propozycję przejścia do dwóch pozostałych fabryk należących do Tele-Foniki Kable: w Bydgoszczy i Załomiu. Załoga zabiega jednak o to, aby zarząd giełdowej spółki wznowił produkcję w podwarszawskim przedsiębiorstwie i dał ponownie zatrudnienie wszystkim. W proteście przeciwko jego likwidacji od 6 tygodni blokuje bramy. Zarząd Tele-Foniki Kable w celu zakończenia konfliktu podobno jest skłonny przyznać pracownikom wyższe odprawy niż proponował ostatnio.
- O żadnych odprawach nie chcemy rozmawiać. Walczymy o to, aby zarząd spółki cofnął decyzję o likwidacji fabryki. Być może jakiś przełom w konflikcie przyniosą zapowiedziane na nadchodzący tydzień rozmowy trójstronne. Ma w nich wziąć udział pracodawca oraz przedstawiciele wojewody i związków zawodowych - powiedział Andrzej Kuryłowicz, szef zakładowej "Solidarności". Dodał, że pracownicy nie odbierają wypowiedzeń z pracy i są gotowi utworzyć spółkę, która odkupiłaby fabrykę.
Zarząd Tele-Foniki Kable informował, że zwalniani pracownicy z zakładu w Ożarowie otrzymają średnio odprawy w wysokości 20 tys. zł. Jeżeli wszyscy dostaliby taką kwotę, to spółkę kosztowałoby to około 13 mln zł. - Przedstawiciele zarządu będą uczestniczyć w rozmowach trójstronnych o wysokości odpraw, a nie o cofnięcie decyzji o likwidacji fabryki w Ożarowie - powiedział Jerzy Jurczyński, rzecznik prasowy Tele-Foniki Kable. Nie chciał ujawnić, o ile mogą zostać podwyższone odprawy dla zwalnianych pracowników. - Niezależnie od wyników rozmów, zamierzamy złożyć pozew przeciwko Solidarności Regionu Mazowsze, która jest odpowiedzialna za nielegalną blokadę zakładu. Nasze straty z tytułu niezrealizowanych kontraktów wyniosły ponad 2 mln zł - powiedział J. Jurczyński.