Kwiecień był wyjątkowym miesiącem, jeśli chodzi o saldo obrotów handlowych z zagranicą. Po pięciu miesiącach spadku eksport niespodziewanie zwiększył się o 9,4% w stosunku rocznym. Z kolei import, po spadku o ponad 10% w marcu, w kwietniu wzrósł w skali roku o 7,9%.
Zdaniem NBP, dane te świadczą o ożywieniu w gospodarce. Wzrost importu sugeruje zwiększenie się popytu wewnętrznego. Wyższy eksport jest natomiast potwierdzeniem opinii wyrażanych przez przedsiębiorców w badaniach ankietowych, z których wynika, że rośnie zainteresowanie polskimi produktami za granicą.
Optymizmu banku centralnego nie podzielają ekonomiści. Ich zdaniem, na podstawie danych za jeden miesiąc nie można wyciągnąć wniosku, że w gospodarce się poprawia.
- Nie można, oczywiście, wykluczyć, że wzrost eksportu spowodowany był zwiększeniem popytu na rynkach zagranicznych. Ale ze względu na skalę tego wzrostu bardziej prawdopodobne wydaje się, że nastąpiło skumulowanie pewnych transakcji - twierdzi Iwona Pugacewicz-Kowalska, główny ekonomista CA IB Securities. Zwraca ona jednak uwagę na fakt, że kwiecień był kolejnym miesiącem spadku wartości złotego wobec euro, w którym rozliczana jest większość naszego eksportu . - To na pewno sprzyja eksportowi, ale nie może być jedynym wytłumaczeniem tak silnego wzrostu - twierdzi I. Pugacewicz-Kowalska.
- Zmiany, zarówno po stronie eksportu, jak i importu, są zbyt gwałtowne. Takie sytuacje raczej nie zdarzają się w gospodarce - uważa Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem, należy się liczyć z tym, że jest to błąd szacunkowy, który zostanie skorygowany przez NBP w następnych miesiącach.