Już drugi tydzień przyszło nam obserwować niezbyt emocjonujące wydarzenia na parkietach GPW. Powróciła mała zmienność indeksów i skromne obroty. Marsz indeksów w górę jest coraz skuteczniej powstrzymywany przez wydarzenia dotyczące największych spółek, decydujących o poziomie WIG20. Najpierw TP SA z potencjalną podażą akcji, a na piątkowej sesji Pekao. W przypadku tego banku inwestorzy najwyraźniej wystraszyli się przedstawionych planów ekspansji poprzez przejęcia, które miałyby być finansowane środkami pozyskanymi z rynku, czyli w domyśle z emisji akcji.

Z krajowych danych makro dość zaskakujące były ostatnie dane o rachunku obrotów bieżących za kwiecień. Zanotowaliśmy istotny wzrost eksportu i importu. Import jest oznaką zwiększenia popytu wewnętrznego, a eksport świadczy, że podmioty zdrowe gospodarczo potrafią skutecznie funkcjonować przy aktualnych poziomach kursów walutowych. To pozytywne symptomy, bo nad popytem wewnętrznym wylanych zostało sporo łez, podobnie jak nad losem eksporterów. Tych dobrych sygnałów z naszego podwórka jest na razie mało, a w minionym, krótszym tygodniu nie wszystkie zdążyły znaleźć właściwy odbiór u inwestorów. A była i obniżka stóp, i tak oczekiwany dialog na linii rząd - RPP.

Więcej pozytywnych danych płynie z gospodarek strefy euro i USA. Warto też popatrzeć na notowania np. miedzi czy srebra, które wyprzedzają oczekiwany popyt z przemysłu, a te ostatnio zwyżkują. Wszystko to stwarza nadzieję, że niekorzystne tendencje na światowych giełdach z ostatnich dni zostaną odwrócone. Czy nasze indeksy zbierają siły przed marszem w górę? Odpowiedź na to pytanie powinniśmy poznać dość szybko. Wydaje się, że optymizm wśród inwestorów jest co najwyżej umiarkowany, co też należy zaliczyć do sygnałów pozytywnych.