Na wczorajszej sesji, po serii historycznych rekordów, kurs spółki spadł do 110 zł. Średni wolumen obrotu to ponad 250 akcji na sesję. I to podstawowa wada spółki w oczach inwestorów i analityków. Sytuacja prędko się nie zmieni, bo przedstawiciele firmy wprost przyznają, iż na razie nie zamierza ona emitować nowych akcji. - Na pewno do emisji nie dojdzie w tym roku - powiedział Dariusz Pachla, wiceprezes przedsiębiorstwa. - Według mojej wiedzy, mimo ostatniej zwyżki notowań, najwięksi akcjonariusze nie są zainteresowani sprzedażą akcji. Mała płynność może wynikać także z tego, że pozostali akcjonariusze również doceniają nasze osiągnięcia i czekają na dalszy wzrost wartości spółki. Być może jednak niektórzy będą skłonni realizować zyski, na co mogłyby wskazywać ostatnie sesje, podczas których właściciela zmieniało około 1 tys. akcji. Nie mamy jednak żadnych informacji na temat stron transakcji - dodał. Głównymi akcjonariuszami są: firma Grangefont Ltd., mająca ponad 36% kapitału, Jerzy Lubianiec (ponad 18%), szef rady nadzorczej, i Marek Piechocki, prezes firmy (także ponad 18%).
Spółka wiosną ub.r. sprzedała w ofercie publicznej 300 tys. akcji za ponad 14 mln zł. Oferowane na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy" rozeszły się błyskawicznie. Inwestycje, głównie w rozbudowę sieci sprzedaży, finansuje na razie także długiem.
Przedstawiciele firmy zwracają uwagę, że niska płynność w wielu innych przypadkach nie powoduje gwałtownego wzrostu notowań. W ich ocenie, w przypadku LPP zwyżka miała uzasadnienie w sytuacji fundamentalnej. Przypominają, że wyniki przedsiębiorstwa stale się poprawiają. W I kwartale br. jej sprzedaż wzrosła w porównaniu z I kwartałem 2001 r. o 39%, do 51,1 mln zł, wynik operacyjny zwiększył się o 149%, do 6,3 mln zł, a zysk netto o 60% do ponad 3 mln zł. Optymistyczne są prognozy na cały rok - 200 mln zł przychodów ze sprzedaży wobec 171 mln zł w 2001 r. i 15 mln zł zysku netto (wzrost o 44,4%).