30 lat temu przeciętne zarobki członków zarządów korporacji amerykańskich 45-krotnie przekraczały średnią płac pracowników danego przedsiębiorstwa, obecnie dysproporcja jest 10-krotnie większa.

Bernard J. Ebbers, który miesiąc temu rozstał się z WorldCom, do końca życia będzie otrzymywał 1,5 mln USD rocznie. Jest jednak jeden warunek: musi regularnie spłacać 400 mln USD pożyczki, jaką uzyskał od firmy.

Oskarżony o malwersacje podatkowe L. Dennis Kozlowski wprawdzie w niesławie spadł z fotela prezesa konglomeratu przemysłowego Tyco, ale wcześniej wynegocjował wysokość odprawy w przypadku zerwania kontraktu. Blisko 100 mln USD. Przez ostatnie cztery lata, jak wynika z obliczeń firmy Pearl Meyer&Partners, zarobił on 325 mln USD. Jednak, jak się okazuje, apetyt miał większy, skoro, jak twierdzi nowojorska prokuratura, dorabiał jeszcze na podatkach.

Uwagę zwraca też zapobiegliwość George`a Shaheena, byłego szefa Andersen Consulting, który po odejściu z tej firmy przez 18 miesięcy kierował dotcomem Webvan. Spółka ta wprawdzie po wysokim, lecz krótkim locie nie wytrzymała zderzenia z rzeczywistością i rozpadła się, ale Shaheen do końca życia ma zapewnione skromne 375 tys. USD rocznie.

Akcjonariuszy ta finansowa ekstrwagancja managementu coraz bardziej irytuje i próbują temu przeciwdziałać. Większość udziałowców Bank of America opowiedziała się za tym, by zarząd bez ich zgody nie podejmował decyzji o wypłacie odszkodowania ponaddwukrotnie przewyższającego podstawową płacę członka tego gremium. Bardziej radykalni okazali się akcjonariusze Norfolk Southern Corp, którzy chcą decydować o wszystkich pakietach odszkodowawczych.