Z kilku powodów na walory Sofbanku trzeba patrzeć z dużą ostrożnością. Były one jednym z liderów wielomiesięcznej bessy. Warto zauważyć, iż w czasie trwającego do października ub.r. ocieplenia klimatu inwestycyjnego zyskały one stosunkowo niewiele, odbiegając skalą wzrostów nie tylko od najmocniejszych spółek, głównie z sektora bankowego, ale również od niektórych firm z sektora informatycznego. O ile Computerland i Prokom nadal mają ceny o ponad 100% wyższe niż na jesieni 2001 r., to Softbank kosztuje już tylko 50% więcej, licząc od historycznego minimum. Równocześnie trzeba przyznać, iż w październiku i listopadzie te akcje dały sporo zarobić. Tak gwałtowne i dynamiczne odbicia rzadko stają się zaczątkiem trwałej tendencji i sugerują raczej ruch korekcyjny w stosunku do głównego trendu. Rzeczywiście, przez kolejne miesiące bykom było bardzo trudno przełamać listopadowy szczyt. Udało się to dopiero w styczniu br., ale był to chwilowy sukces. Jeszcze przed końcem stycznia kurs wrócił poniżej 31 zł i przez kolejne 2 miesiące poruszał się w wąskim trendzie bocznym. Narastające zniecierpliwienie akcjonariuszy zaowocowało w połowie kwietnia silną wyprzedażą akcji. Wystarczyły dwie sesje, by pokonać istotne bariery popytowe. Najpierw przełamana została linia, łącząca dołki z października i grudnia ub.r., a potem poziom 27,50 zł, od którego w lutym i marcu kurs trzykrotnie odbijał się w górę. Te wydarzenia doprowadziły do zmiany trendu krótkoterminowego na spadkowy. Trwa on do dzisiaj.
W pierwszej połowie maja cena zbliżyła się do 21 zł, gdzie znajduje się istotne wsparcie w postaci grudniowego ekstremum. Wypadło ono dokładnie na wysokości górnej granicy okna hossy z 10 października, co dodatkowo wzmacnia jego rangę. Dlatego można przypuszczać, iż zamknięcie sesji poniżej strefy 20,50-21 zł będzie tożsame ze skutecznym atakiem na historyczny dołek, zlokalizowany niecałe 15% niżej.
Na razie jednak wsparcie zadziałało, wskutek czego doszło do kilkudniowych mocnych wzrostów. Pozwoliły one odrobić 38,2% tegorocznych zniżek i połowę ostatniej fali spadkowej, rozpoczętej w początkach kwietnia. Od dwóch tygodni trwa konsolidacja w obszarze czarnego korpusu z 17 maja (25,20-26,30 zł), która nie pozwala na ostateczne rozstrzygnięcie w kwestii kierunku przyszłego ruchu. Oprócz wniosków płynących z analizy proporcji pomiędzy poszczególnymi ruchami cen, niepokojące jest zachowanie niektórych wskaźników. Akumulacja-dystrybucja od miesiąca oscyluje bardzo blisko minimum z grudnia ub.r., co świadczy o słabości kupujących. Dzienny MACD zatrzymał zwyżki na poziomie równowagi, warto więc przyjrzeć się, czy zdoła go pokonać, czy też ponowi sygnał sprzedaży. Ta druga ewentualność, przy utrzymującym się poniżej średniej tygodniowym MACD, byłaby niekorzystnym czynnikiem.W obliczu powyższych uwag rysują się dwa warianty rozwoju wypadków. Oba nie zachęcają do kupowania akcji Softbanku po aktualnej cenie. Pierwsza możliwość to utrzymywanie się kursu w tendencji bocznej pomiędzy 21 i 27,50 zł. W takim wypadku można próbować niewielkim kapitałem kupować akcje przy dolnym ograniczeniu trendu i sprzedawać w okolicach 27,50 zł. Drugi wariant zakłada kontynuację zniżek i w konsekwencji najpierw wybicie w dół z konsolidacji z minionych dwóch tygodni, a potem przełamanie bariery 20,50-21 zł. I tu można rozważyć pozbycie się części lub całości posiadanych walorów z chwilą przebicia 25,20 zł albo też, jeśli nie kupowaliśmy zbyt wysoko, wstrzymanie się z decyzją do weryfikacji następnego wsparcia. Wzrost atrakcyjności tych papierów będzie sugerować powrót powyżej 27,50 zł, do kupna zachęci wybicie ponad 31 zł.