Środowe notowania na międzynarodowej giełdzie petrochemicznej (IPE) w Londynie przyniosły wyraźny spadek cen ropy naftowej. Za baryłkę tego surowca gatunku Brent z dostawą za miesiąc płacono w końcu sesji 24 USD, o 2,5% mniej niż dzień wcześniej. Głównym czynnikiem, który przyczynił się do spadku notowań ropy, była informacja opublikowana przez amerykański instytut petrochemiczny (API), mówiąca o 2-proc. wzroście zapasów tego surowca w minionym tygodniu. Dane te wzbudziły wśród inwestorów obawy, że ożywienie gospodarcze w USA, które sprzyjałoby też zwyżce notowań ropy, nie będzie tak silne, jak się spodziewano.
Na rynku ropy naftowej panuje teraz opinia, że wciąż słaba koniunktura w globalnej gospodarce oraz zapowiedzi państw OPEC, iż mogą w drugiej połowie roku zwiększyć produkcję, doprowadzi do dalszego spadku cen tego surowca.
Według przeprowadzonego ostatnio sondażu przez agencję Bloomberga, średnia cena ropy w całym 2002 r. wyniesie 23 USD za baryłkę i będzie o 6,7% niższa niż w 2001 r.
Do najwyższego poziomu od roku zdrożała natomiast miedź. Tona tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała wczoraj na londyńskiej giełdzie metali (LME) prawie 1700 USD i była o 2,3% droższa niż we wtorek. Warto dodać, że było to najsilniejszy jednodniowy wzrost od 18 marca br.
Podobną cenę miedź miała po raz ostatni w maju ub.r. Inwestorzy kupowali wczoraj miedź, obawiając się, że w najbliższym czasie spadnie jej podaż. Skłoniła ich do tego informacja o strajku w meksykańskich kopalniach należących do Grupo Mexico, trzeciego co do wielkości producenta miedzi na świecie. Ponadto spodziewane jest też zmniejszenie dostaw z Chile, gdzie sroga zima uniemożliwiła wydobycie miedzi andyjskich kopalniach, należących do kontrolowanej przez Exxon Mobil firmy Los Bronces.