Początek poniedziałkowych sesji przyniósł na giełdach nowojorskich niewielki wzrost notowań, który był kontynuacją zakupów z końca notowań piątkowych. Zabrakło jednak impulsów, które utrwaliłyby tę tendencję, zwłaszcza że czołowe banki inwestycyjne w różny sposób oceniały sytuację na rynku kapitałowym. Strateg Bank of America Thomas McManus zachęcał inwestorów, żeby kupowali akcje, wykorzystując ich niskie ceny przed spodziewanym wzrostem notowań. Natomiast według ekspertów Salomon Smith Barney, indeksy S&P 500 i Dow Jones będą w końcu roku niższe niż pierwotnie przewidywano. Powodzeniem cieszyły się wczoraj walory sieci supermarketów Wal-Mart Stores, a także elektronicznego rynku akcji Instinet Group, który chce przejąć konkurencyjną firmę Island ECN. Do godz. 18.00 naszego czasu Dow Jones zyskał 0,18%, a Nasdaq wzrósł o 0,32%.
Uczestnicy najważniejszych parkietów europejskich nie wierzyli w możliwość powrotu wyraźnego trendu wzrostowego, zwłaszcza wobec braku impulsów z Nowego Jorku. Pozbywano się akcji banków, do czego przyczyniła się pesymistyczna prognoza Abbey National. Natomiast chętnie lokowano kapitały w walory spółki telekomunikacyjnej Vodafone oraz firm farmaceutycznych GlaxoSmithKline i AstraZeneca. Pomimo złych perspektyw zdrożały nieco papiery Nokii oraz w większym stopniu jej konkurenta - Ericssona. Szczególnym powodzeniem cieszyły się akcje giganta medialnego Vivendi Universal, który stara się zmniejszyć zadłużenie. Wzrosły też notowania brytyjskiej firmy tytoniowej Gallaher, gdyż jej zakup rozważa British American Tobacco. Główne indeksy zmieniły się w niewielkim stopniu. FT-SE 100 wzrósł o 0,16%, a CAC-40 o 0,12%. DAX Xetra stracił do godz. 18.00 0,99%.
Tokijski Nikkei 225 zakończył dzień na poziomie o 0,6% niższym, a w Hongkongu Hang Seng zyskał zaledwie 0,04%.
W naszym regionie wyraźnie, o 1,79%, wzrósł moskiewski RTS, dzięki popytowi na akcje przedsiębiorstw naftowych i największego banku rosyjskiego - Sbierbank. W Pradze PX-50 zyskał 0,44%, a w Budapeszcie BUX podniósł się tylko o 0,15%.