List do giełdy to reakcja na prośby tej instytucji o nawiązanie jakiegokolwiek kontaktu. Piotr Kamiński, wiceprezes zarządu GPW, potwierdza, iż taka korespondencja przyszła, ale nie chce zdradzać jej treści. - Powiem jedynie, iż pod listem podpisany jest prezes Bogusław Socha, spółka podała dwa adresy w Rybniku i jeden numer telefonu - mówi P. Kamiński.
Jego zdaniem, nie oznacza to jednak, że handel akcjami spółki zostanie przywrócony. - List zbyt wiele nie wyjaśnia. Nadal istnieje mnóstwo niewiadomych. Poczekamy na kolejną korespondencję i wówczas się zastanowimy, co z tą spółką zrobić - dodaje.
Firma nie przekazywała żadnych komunikatów przez kilka tygodni. Nie reagowała także na próby skontaktowania się z nią przez dziennikarzy ani samą giełdę. Jak informuje P. Kamiński, próbowano się do niej dodzwonić przez trzy ostatnie tygodnie. Bez rezultatu. W efekcie giełda zawiesiła 11 czerwca notowania rybnickiej spółki zajmującej się (teoretycznie przynajmniej) działalnością deweloperską.
Decyzję uzasadniono niewypełnianiem przez firmę obowiązków informacyjnych, co stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa obrotu. Podobne zdanie o jej działalności ma także KPWiG, która na jednym z ostatnich posiedzeń nałożyła na firmę 30 tys. zł kary. Spółka do dziś jej nie zapłaciła.
Jeśli Euro Bud Invest szybko nie naprawi błędów, to zostanie wyrzucony z giełdy. Byłby to pierwszy tego typu przypadek w 11-letniej historii GPW. Niegdyś z rynku publicznego został wyrzucony Universal, ale wówczas decyzję podjęła KPWiG. - Zarządy spółek muszą pamiętać, że główną zasadą na rynku publicznym jest przejrzystość. Nie może być tak, że spółka przestaje o sobie informować, bo wieści są niekorzystne - mówi Piotr Kamiński.