- W ostatnich miesiącach spór o politykę pieniężną naładowaliśmy emocjami, do czego sam się przyznaję, i to nie jest dobre - powiedział M. Belka, który w piątek spotkał się z dziennikarzami. Jego zdaniem, głównym powodem rozbieżności w poglądach między rządem i bankiem centralnym jest to, że pierwszy z nich patrzy na gospodarkę w horyzoncie krótkookresowym, a drugi - długookresowym. - W okresie dekoniunktury te rozbieżności się zwiększają i mogą przyjmować dramatyczne rozmiary - stwierdził M. Belka. Zapowiedział również, że chce się spotkać z RPP. - Planowałem takie spotkanie na połowę czerwca. Ale gdy prezydent zapowiedział, że będzie rozmawiał z Radą 18 czerwca, postanowiłem poczekać na to spotkanie i dopiero zaproponować jakiś termin - powiedział M. Belka.
Odpowiadając na pytanie PARKIETU, czy rządowi udało się przekonać prezydenta do interwencji walutowych, M. Belka powiedział: - Prezydent przychyla się do tych poglądów. Nie można jednak oczekiwać, że zacznie nawoływać RPP do interwencji. Myślę, że wezwie raczej do dyskusji nad propozycjami, które padają z obu stron konfliktu.
Zdaniem wicepremiera, parlament jest na tyle zdesperowany, aby znowelizować ustawę o NBP, że raczej nie da się go od tego powstrzymać. - Ale to nie oznacza, że ja popieram proponowane zmiany. Myślę, że powiększenie składu RPP doprowadzi do kryzysu instytucjonalnego - oświadczył M. Belka. - Konia z rzędem temu, kto potrafi dziś powiedzieć, jaka będzie w tej sprawie interpretacja Trybunału Konstytucyjnego - dodał.
M. Belka powiedział również, że nadal widzi przestrzeń do obniżki stóp procentowych, ale nie chciał powiedzieć, jak dużą. Stwierdził natomiast, że jest ona większa niż jeszcze trzy miesiące temu, ponieważ spadek inflacji jest silniejszy od oczekiwanego. - Jesteśmy na stromej ścieżce dezinflacji - powiedział.
Stwierdził również, że zarówno polityki pieniężnej, jak i kursowej nie powinno się analizować w oderwaniu do gospodarki realnej. - Dla mnie dowodem na to, że złoty jest za silny, jest eksport, który znajduje się obecnie na poziomie sprzed czterech lat - powiedział M. Belka. Dodał, że osłabienie polskiej waluty o kilka procent byłoby bezpieczne z punktu widzenia inflacji i długu publicznego, a dałoby znaczący "oddech" eksporterom.