DB zmniejszył dystans do lidera tego rynku - J.P. Morgan Chase - między innymi dzięki zorganizowaniu kredytów dla Petro Canada na odkupienie przez tę firmę za 2 mld USD pól naftowych od Veba Oil, należącego do niedawna do E.ON. Pożyczył też pieniądze największemu niemieckiemu dystrybutorowi gazu Ruhrgas na sfinansowanie akwizycji w Europie Wschodniej.

Przy ogólnym osłabieniu rozwoju gospodarczego bankom inwestycyjnym z coraz większym trudem przychodzi pozyskanie atrakcyjnych transakcji. W pierwszych pięciu miesiącach tego roku wartość kredytów udzielonych przez syndykaty bankowe spadła prawie o 20%, do 508 mld USD, a sprzedaż akcji zmniejszyła się o 8%, do 103,6 mld USD. - Rynek akcji i rynek fuzji są słabe, tak więc Deutsche Bank musiał szukać ratunku na rynku długu - powiedział agencji Bloomberga Keith Baird, analityk bankowy z firmy Prudential Bache, która zarządza w Europie 12 mld USD.

Do końca maja br. DB zagwarantował finansowanie firm naftowych i gazowych na łączną kwotę 4,2 mld USD, co dało mu 9,6% udziału w rynku. Wyprzedziły go pod tym względem jedynie J.P. Morgan Chase (7,4 mld USD i 17%) i Schroder Salomon Smith Barney 6,2 mld USD i 14%). W ub.r. DB miał jedynie 2-proc. udział w rynku i zajmował w tym rankingu 10. miejsce.

- Ta branża będzie miała coraz większe potrzeby finansowe, bo spółki energetyczne muszą budować nową infrastrukturę - uważa Michael Hill, odpowiedzialny w DB za transakcje z firmami naftowymi i gazowymi w Europie. Co roku dziesiątki miliardów dolarów są wydawane na nowe projekty, bo wciąż rośnie popyt na energię. Do końca maja tego roku spółki paliwowe pożyczyły łącznie na całym świecie 43,8 mld USD, a więc jedną trzecią 125,6 mld USD pożyczonych w całym ub.r. W 2001 r. średnia cena ropy naftowej wyniosła 23,25 USD za baryłkę, a więc była o jedną piątą wyższa od przeciętnej z drugiej połowy lat 90. A to tym bardziej zachęca banki do kredytowania producentów ropy i gazu.