Większość analityków i inwestorów, mimo zachwiania na rynku finansowym, wprawdzie wyraża nadzieję, że Brazylia będzie spłacała swoje zadłużenie, ale akcje niektórych banków zagranicznych (Citigroup, J.P. Morgan Chase, Fleet Boston) straciły na atrakcyjności.
Według Banku Rozrachunków Międzynarodowych, na koniec grudnia ubiegłego roku na banki amerykańskie przypadała jedna czwarta wszystkich brazylijskich zobowiązań, na drugim miejscu z 18-proc. udziałem plasowały się instytucje hiszpańskie.
Ze względu na wielkość zaangażowanych w Brazylii funduszy zagranicznych problemy finansowe tego kraju mogą przyćmić dotychczasowe kryzysy na rynkach wschodzących (emerging markets) - sądzi Raphael Soifer, szef firmy Soifer Consulting.
Rynkiem brazylijskich obligacji niedawno zachwiała rosnąca popularność ubiegającego się o prezydenturę byłego działacza związkowego Luiza Inacio Lula da Silva. Opowiada się on za renegocjacją zadłużenia, a jego zwycięstwo, według niektórych opinii, mogłoby zahamować prywatyzację i doprowadzić kraj do bankructwa.
Lula uważa, że alarmistyczne przestrogi są nieuzasadnione, twierdzi, że jego rywale próbują przestraszyć inwestorów.