Reklama

Nie będziemy trwonić pieniędzy

Z Marią Wiśniewską, prezesem Banku Pekao SA, rozmawia Krzysztof Jedlak

Publikacja: 21.06.2002 09:23

Ile Bank Pekao pożyczył holdingowi Stoczni Szczecińskiej?

Teraz możemy już to powiedzieć, ponieważ uzyskaliśmy zgodę klienta, czyli Stoczni. Pożyczyliśmy Stoczni 497,8 mln zł.

Jakie macie zabezpieczenia?

Udzieliliśmy kredytów w latach 1999-2001 na budowę 4 statków. Były to typowe kredyty project finance, a zabezpieczeniem jest zastaw rejestrowy na tych statkach.

Ile pieniędzy odzyskacie?

Reklama
Reklama

Szacujemy, że, niestety, poniesiemy na tym projekcie stratę i że wyniesie ona do 150 mln zł. Nasze statki istnieją. Jeden jest gotowy do sprzedaży, następny prawie gotowy, a budowa kolejnych dwóch znacznie zaawansowana. Niestety, od marca Stocznia nie pracuje. Wobec tego terminy realizacji kontraktów się przedłużają. W grę wchodzą kary umowne, a to obniża pulę środków, jaką uzyskamy ze sprzedaży statków. Ponadto przy budowie jednego z nich, słynnego chemikaliowca, poniesiono wyższe koszty, ponieważ wydłużył się czas dostosowania do potrzeb tego projektu nowej technologii.

Zamierzacie odrobić straty?

Podjęliśmy już bardzo głębokie działania w tym kierunku. Wierzymy, że dzięki temu będziemy mogli zrealizować cele finansowe i wypracować w tym roku 1,4 mld zł zysku netto. Chociaż nie ulega wątpliwości, że w obecnej sytuacji gospodarczej jest to bardzo ambitny cel. Uważamy jednak, że uda się tę stratę odrobić...

W jaki sposób?

Chcemy przyspieszyć proces redukcji kosztów. A z niektórych planowanych wydatków musimy, niestety, zrezygnować.

Cała strata zostanie zaksięgowana w postaci rezerw w wynikach banku za II kwartał?

Reklama
Reklama

Tak, takie są nasze plany.

Czemu nie tworzyliście wcześniej rezerw na projekty związane ze Stocznią?

Tworzyliśmy je w formie rezerw ogólnych.

Czy w takim razie do tych rezerw, które już utworzyliście, dojdą następne, uwzględniające straty w wysokości do 150 mln zł, czy też 150 mln zł to kwota obejmująca całość strat, które ten projekt może przynieść?

Potencjalną stratę szacowaliśmy zgodnie z zasadą ostrożności, a więc zapatrując się na sprawę pesymistycznie. Im szybciej Stocznia zacznie funkcjonować - tym mniejsze będą straty.

Jakie koszty będziecie redukować w pierwszej kolejności?

Reklama
Reklama

Oszczędności będą dotyczyć wszystkich obszarów działania banku. Będziemy oszczędzać na sobie, np. nasi dyrektorzy nie mają co marzyć o nowych samochodach. Zrealizowało się ryzyko - trudno. Tak się zdarza w gospodarce. Zamierzamy jednak kontynuować wszystkie projekty kluczowe dla rozwoju banku, na przykład wdrożenie nowego systemu informatycznego.

Tworząc prognozy finansowe nie uwzględnialiście ryzyka związanego ze Stocznią?

Nie. Nie zakładaliśmy, budując plan finansowy, że Stocznia upadnie.

Już wtedy była w trudnej sytuacji?

Jesienią ubiegłego roku zarząd stoczni przedstawił nam nową strategię rozwoju. Dotyczyła całego holdingu, ale nie zdecydowaliśmy się na jej sfinansowanie. To była zresztą bardzo optymistyczna strategia...

Reklama
Reklama

Ale byliście ostrożni ?

Tak. Nie uważaliśmy, że jej wykonanie jest realne. A jak w coś nie wierzymy, to tego po prostu nie realizujemy. Finansowaliśmy więc tylko budowę naszych statków, zgodnie z wcześniejszymi porozumieniami.

Nie wierzyliście, że będzie lepiej, ale Wasz sceptycyzm nie sięgał tak daleko, żeby podejrzewać, że Stocznia upadnie?

Nie przewidywałam, że Stocznia nagle upadnie. Jeżeli pogarsza się koniunktura, warunki makroekonomiczne są trudne, to wszyscy na tym cierpią. Zakładaliśmy, że Stocznia będzie miała niską rentowność, że będzie się borykała z trudnościami, ale nie przewidywaliśmy, że w marcu robotnicy zejdą z placów budów.

Monitorowaliście sytuację Stoczni. Mieliście dostęp do sprawozdań finansowych, audytu. Czy z tych dokumentów nie płynęły sygnały, że coś takiego może się zdarzyć?

Reklama
Reklama

Wiedzieliśmy, że parametry finansowe się pogarszają, ale ocenialiśmy tę sytuację w perspektywie kredytowania statków, których budowę postanowiliśmy wspierać.Jesteście zadowoleni z jakości swojego monitoringu w tym przypadku? Okazał się wystarczający?

Nigdy nie powiem, że monitoring jest wystarczający. Nawet jeśli kredyt jest spłacany bez żadnych problemów. Za nasze pieniądze zostały zbudowane statki, a więc nie jest tak, że te pieniądze się rozpłynęły. Stocznia przedkładała nam sprawozdania finansowe, ale faktem jest, że od kilku miesięcy nie otrzymywaliśmy wiarygodnych informacji na temat jej sytuacji. Dlatego kredytujące ją banki doszły do przekonania, że trzeba wynająć audytora, który w obiektywny sposób oceni, jaka jest kondycja Stoczni. Bo w tej chwili nowy zarząd co chwila zaskakuje nas jakimiś informacjami o stratach. My chcemy wiedzieć, jakie są pasywa przedsiębiorstwa, aktywa, ile jest pieniędzy w kasie, jak wygląda jej majątek. Jaka naprawdę jest sytuacja.

Kto jest tym audytorem?

Booz& Allen.

Kiedy zakończy pracę?

Reklama
Reklama

Mam nadzieję, że w najbliższych dniach.

Jak to się stało, że Stocznia upada? Nie można jej było uratować?

W połowie kwietnia minister gospodarki przedstawił plan ratowania Stoczni, zakładający przejęcie akcji przez Skarb Państwa i udzielenie jej kredytu w wysokości 40 mln USD gwarantowanego przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Myśmy to zaakceptowali. Usłyszeliśmy, że jeśli banki się porozumieją, to ten projekt będzie zrealizowany. Banki doszły do porozumienia, choć nie było to łatwe. Zobowiązały się, że nie będą ogłaszać upadłości Stoczni, nie będą windykować kredytów oraz przystąpią do intensywnych prac nad programem restrukturyzacji holdingu. My zgodziliśmy się także, że część kredytów nie wróci od razu do banku, ale zostanie w przedsiębiorstwie, aby mogło dalej prowadzić działalność. Chodziło o to, by miało odpowiedni kapitał obrotowy. Nie wykluczaliśmy, że część tych środków zostanie zamieniona na akcje, na które później poszukalibyśmy kupca.

Obietnica przejęcia akcji przez Skarb Państwa okazała się jednak niewykonalna. Nie udzielono gwarancji kredytu, a więc i samego kredytu. Zabezpieczeniem tej gwarancji miały być akcje spółek przekazane przez resort skarbu. Lecz nie może być tak, że bierze się pod uwagę wartość nominalną akcji, a nie rynkową.

Pojawił się pomysł z umorzeniem długów...

W ubiegłym tygodniu dostaliśmy propozycję umorzenia 80% długów Stoczni pod rygorem ogłoszenia jej upadłości. Nie towarzyszył tej propozycji żaden plan działań wobec przedsiębiorstwa.

Były naciski polityczne w tej sprawie?

W tej konkretnej sprawie dzwonił do mnie polityk, czyli minister gospodarki. Nie czuję się jednak osobą, która znajduje się pod presją polityków. Jestem prezesem prywatnego banku. Banku, który cieszy się zaufaniem akcjonariuszy.

Nie zdecydowaliście się na redukcję długów ze względu - jeśli dobrze rozumiem - na brak planu działań w Stoczni, niejasności dotyczące jej sytuacji i jakość posiadanych zabezpieczeń na jej aktywach?

Oczywiście. Jeśli mamy do czynienia z jakimś przedsięwzięciem, które wymaga finansowania, to w takim przypadku na całym świecie praktyka jest podobna - to banki stawiają warunki, a nie na odwrót. Dzieje się tak nie dlatego, że banki są takie okropne, ale dlatego, że zarządzają powierzonymi pieniędzmi. A naszymi klientami są miliony Polaków. To samo dotyczy akcjonariuszy, którzy wyposażyli bank w kapitał, wierząc, że zrobi z niego dobry pożytek.

Macie pretensję do audytora Stoczni, że Was w porę nie ostrzegł przed jej problemami?

W tej chwili koncentrujemy się na czymś innym: co należy zrobić, aby pomóc Stoczni wyjść z kryzysu. Chcemy być przygotowani do współpracy z syndykiem masy upadłościowej. Uważamy, że upadłość może być sposobem rozwiązania trudnej sytuacji przedsiębiorstwa.

Czy jesteście gotowi, w przypadku przygotowania przez syndyka wiarygodnego, rzetelnego biznesplanu, współfinansować jego realizację?

Oczywiście. Jeśli będzie to wiarygodny biznesplan, jeśli ocenimy ryzyko, poszukamy sposobów jego zabezpieczenia, jeśli projekt Czy w związku z przypadkiem Stoczni potrzebne są systemowe zmiany w Pekao i w innych bankach?

O innych bankach nie mogę się wypowiadać. W naszym przypadku od 2 lat udoskonalamy system zarządzania ryzykiem kredytowym. Wiele rzeczy już zmieniliśmy. Będziemy ten proces kontynuować i nie wydaje mi się, żeby przypadek Stoczni spowodował w nim jakieś zmiany. Choć, kiedy człowiek się oparzy, to potem uważa nawet na letnią wodę, więc będziemy uważać. O tym, że nasz system działa, i to nieźle, świadczy jakość naszego portfela kredytowego. Ona nas nie satysfakcjonuje, ale jest lepsza niż w innych bankach.

Widzi Pani ryzyko upadłości kolejnych dużych firm? Czy bankom grozi "powtórka ze Stoczni"?

Nie wiem, jakie duże przedsiębiorstwa mają w portfelach inne banki. W naszym przypadku nie przewiduję tak dramatycznych wydarzeń, jakie mają miejsce w odniesieniu do Stoczni. Przedłużający się okres dekoniunktury gospodarczej na pewno komplikuje sytuację wielu firm. W gospodarce rynkowej upadłości są jednak rzeczą normalną. W Hiszpanii, w okresie przedakcesyjnym, upadło 300 tys. przedsiębiorstw, ale powstało w tym czasie 500 tys. nowych firm. W Polsce nie tworzy się niestety warunków powstawania nowych przedsięwzięć gospodarczych.

Skąd się biorą pojawiające się co jakiś czas na rynku plotki, że możecie skorygować tegoroczne prognozy finansowe?

Szczerze mówiąc, nie wiem. Czasami sama się nad tym zastanawiam.

Na pewno nie ma mowy o korekcie prognozy?

Piszemy w komunikatach prawdę. Wierzymy, że stratę na Stoczni zrekompensujemy i zrealizujemy plany. Jesteśmy ambitnym zarządem. Jeżeli stwierdzimy jednak, że jest to niemożliwe z jakichś powodów, to z pewnością pierwsza to przyznam.

Czy prawdą jest, że upada Wschodni Bank Cukrownictwa? Jesteście na to przygotowani? Będziecie musieli wpłacić do funduszu gwarancyjnego sporą kwotę...

Z oczywistych względów nie mogę się wypowiadać na temat innego banku - np. Wschodniego Banku Cukrownictwa. Jeżeli zdarzy się jakakolwiek upadłość w sektorze, to jesteśmy uczestnikami systemu gwarantowania depozytów i będziemy musieli dopłacić do niego.

Gdyby to był WBC, to jaką kwotę musielibyście wpłacić do funduszu gwarancyjnego?

Nie mogę o tym mówić.

Ale oszacowaliście taką kwotę?

Tak. Nie zachwieje to fundamentami Pekao.

Czy taka dopłata jest uwzględniona w planach finansowych banku?

Nie, upadłość w sektorze to jest coś wyjątkowego dla każdego banku. My nie mamy na to żadnego wpływu. Nie przewidujemy takich sytuacji i nie możemy ich uwzględniać w prognozach. Mam zresztą nadzieję, że do żadnej upadłości w sektorze nie dojdzie.

Czy jesteście generalnie przygotowani na upadłość banków?

Nie możemy mówić o przygotowaniach w tym zakresie. Nie pełnimy funkcji nadzorcy nad bankami. I nie chcemy, aby banki upadały. To dla nas zawsze dramatyczna sytuacja. Nie lubimy wydawać pieniędzy akcjonariuszy w takich przypadkach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama