Nadwyżka wzrosła do 908 mld jenów (7,3 mld USD) z 775,4 mld jenów w kwietniu - poinformowało ministerstwo finansów. Ekonomiści spodziewali się spadku nadwyżki do 634,2 mld jenów.
Eksport wzrósł w stosunku do kwietnia o 5,7%, co oznacza, że sprawdza się japońska strategia wyjścia z recesji przy pomocy eksportu. Niebezpieczeństwo polega jednak na tym, że ta ścieżka wzrostu może się urwać, gdyż wolniej, niż zakładano, rozwija się amerykańska gospodarka, a jest to największy zagraniczny rynek japońskich towarów.
W wyniku tych obaw spadły wczoraj kursy akcji Sony, Canona, Toyoty i innych największych eksporterów, mimo że po kilkudniowej przecenie zdrożały papiery pozostałych spółek, a indeks Nikkei 225 podniósł się o 1,3%. Japoński PKB w I kwartale wzrósł o 1,4% wobec poprzednich trzech miesięcy i o 5,7% w stosunku rocznym, głównie dzięki największemu od 21 lat wzrostowi eksportu.
Takie tempo wydaje się jednak nie do utrzymania, jeśli amerykańskie spółki skończą uzupełnianie zapasów, których wyzbyły się w ub.r. Ekonomiści prognozują, że w tym kwartale amerykańska gospodarka zwolni tempo wzrostu do 2,9% z 5,6% w poprzednim kwartale. - Uzupełnianie zapasów trwa tylko dopóty, dopóki półki są puste. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak silny będzie w USA wzrost wydatków konsumpcyjnych i inwestycji. Jeśli tam ożywienie będzie powolne, to eksport nie będzie rósł w takim tempie jak dotychczas i w Japonii nie będzie żadnego ożywienia - powiedział agencji Bloomberga Tomoaki Shishido, ekonomista z Nomura Research Institute.
Wzrostowi eksportu może też przeszkadzać umacniający się kurs jena. Notowania japońskiej waluty są na poziomie 124 za dolara, co oznacza, że w ciągu roku zdrożała o 6,2%. Japoński rząd już kilkakrotnie przeprowadzał interwencyjną sprzedaż jenów, by obniżyć kurs waluty.