Stoczniowcy wyruszyli w piątek tuż po 7.00 rano. Nieśli ze sobą polskie flagi i szubienice z dziewięcioma stryczkami - "dla byłych członków zarządu stoczni".
Skandowali: "Chleba! Pracy!". Najgłośniej zachowywali się, gdy przechodzili obok siedzib banków. Wówczas krzyczeli "Złodzieje! Stocznia nasza, a nie wasza!". Okrzykom towarzyszyły gwizdy. Manifestacja zakończyła się pod stocznią. Komitet protestacyjny w porozumieniu z przedstawicielami załogi ma zdecydować o dalszych formach protestu.
W przyszłym tygodniu szczecińscy stoczniowcy mogą dostać pierwszą wypłatę z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dyrektor Funduszu przekazał w piątek 14 mln zł do oddziału w Szczecinie.
- Podpisałem przelew do naszego oddziału w Szczecinie. Jeżeli sąd ogłosi upadłość stoczni, to pieniądze będzie można wypłacić już w przyszłym tygodniu - powiedział dyrektor Funduszu Lesław Abramowicz. Dodał, że pieniądze powinny wystarczyć na wypłatę jednego miesięcznego wynagrodzenia.
Zgodnie z ustawą, Fundusz musi wypłacić pracownikom upadłych przedsiębiorstw trzymiesięczne wynagrodzenia i odprawy. Według L. Abramowicza, jeżeli stocznia upadnie, Fundusz będzie musiał wypłacić jej pracownikom od 80 do 100 mln zł.