W ubiegłym tygodniu podaż starała się z całych sił zepchnąć indeks poniżej otwarcia luki hossy z początku 2002 roku, znajdującego się na 1285 pkt. To, co nie udawało się przez całe I półrocze 2002 r...., nie udało się również w piątek. Ostatecznie magia wsparcia zadziałała i dzięki dobrej końcówce mieliśmy na wykresie tygodniowym do czynienia nie z czarnym korpusem, ale z doji o długim, dolnym cieniu. Opór pojawił się natomiast w połowie czarnego korpusu sprzed tygodnia na 1340 pkt. Wspomniane doji przypomina swym kształtem "młot". Cudzysłów przy nazwie formacji okazuje się tym razem jak najbardziej na miejscu, gdyż obecne poziomy cenowe trudno uznać za niskie, nawet z perspektywy kilku miesięcy. Najwyraźniej inwestorzy podobnie odczytali pozornie optymistyczną wymowę formacji i w poniedziałek przystąpili do wyprzedaży akcji. Sygnałem do odwrotu była nieudana próba przymknięcia luki bessy, otwartej w środę na 1315 pkt.

Aby postawić prognozę wydarzeń na najbliższe sesje, trzeba spojrzeć na wykres indeksu ze znacznie szerszej perspektywy. Należy zapomnieć o wsparciu w strefie 1280-1285 pkt. i skupić się na linii tempa, która wyznacza szybkość przeceny w ramach półrocznego trendu bocznego. Ta linia, która, notabene, jest również dolnym ograniczeniem owej "nieszczęsnej " formacji klina, przebiega obecnie na poziomie 1250 pkt. To niezwykle blisko 50-proc. zniesienia jesienno-zimowego wzrostu (1230 pkt). Warto zauważyć, że równoległa do niej kreska łączy szczyty ze stycznia i połowy maja. Łącznie zatem ww. linie tworzą półroczny spadkowy kanał o nachyleniu - 20 pkt./miesiąc. Powyższa próba predykcji może się wydać nieco zbyt pesymistyczna, gdyż okolice 1280 pkt. już po raz czwarty powstrzymują przecenę, ale najniższe zamknięcie od pół roku oraz zachowania oscylatorów - zwłaszcza pokonanie rocznej linii trendu na RSI i półrocznej na ROC, powinno dać do myślenia. Stochastic Slow generuje sygnał sprzedaży i bardzo niewielką pociechą jest utrzymywanie się CCI ponad wolniejszą średnią, która znajduje się w trendzie spadkowym.