Ubiegły tydzień upłynął pod znakiem gwałtownych spadków na rynku akcji Szeptela. Tylko w środę i czwartek notowania spadły w sumie o jedną czwartą, do 6 zł. Na następnych dwóch sesjach nastąpiło równie gwałtowne odbicie, do 7,65 zł. Utrzymał się bardzo wysoki, sięgający ponad 100 tys. walorów, wolumen obrotu. Wczoraj powróciły silne spadki. W czasie sesji kurs spadał już o prawie 8%. Na zamknięciu za akcję spółki płacono 7,05 zł, co oznacza spadek o 7,8%.
- Trwalsza poprawa koniunktury nie jest możliwa, dopóki spółka nie przekaże informacji wskazujących, że jej sytuacja finansowa się poprawia. Na razie takich informacji nie ma, choć nowy zarząd robi co może, aby restrukturyzacja przyniosła efekty. Na to potrzeba jednak czasu, poza tym, poza obniżką kosztów firma musi myśleć przede wszystkim o zwiększeniu przychodów. A to nie jest proste, bo Szeptel to mały gracz na rynku telekomunikacyjnym - ocenia analityk jednego z domów maklerskich.
Zdaniem niektórych specjalistów, sytuacja fundamentalna będzie miała największy wpływ na notowania spółki w nieco dłuższym okresie. Teraz kluczową rolę odgrywają inne czynniki. Nieoficjalne informacje wskazują, że podaż walorów Szeptela pochodzi w ostatnim czasie z CDM Pekao SA i wynika ze sprzedaży przez brokera akcji należących do inwestorów indywidualnych, a będących zabezpieczeniem udzielonych im kredytów. - Co jakiś czas ktoś tę podaż próbował zdejmować z rynku. Efekty nie były zbyt dobre, bo akcje próbowali zbierać inwestorzy indywidualni. Wolumen na ostatnich sesjach wskazuje, że do kupujących dołączyli jednak silniejsi gracze - twierdzi jeden z analityków. Przypomina, że instytucje mogą mieć jeszcze jeden powód do obrony kursu przed dalszą gwałtowną deprecjacją: koniec kwartału. Szacując wartość swoich aktywów według ceny rynkowej, będą one musiały zaksięgować straty na inwestycji w Szeptela. Ale wielkość tych strat jest sprawą otwartą. - Dawniej instytucje wyciągały na koniec kwartału kurs Szeptela, by wykazać dodatkowe zyski. To było proste zadanie, bo płynność była symboliczna. Teraz sytuacja jest zupełnie inna. W grę wchodzi jednak minimalizowanie strat. Dlatego na ostatnich sesjach w miesiącu spodziewałbym się próby podciągnięcia kursu - twierdzi analityk.
Jest tylko jedno ale. Zdaniem specjalistów, instytucje zaangażowały już spore środki w Szeptela i sporo w związku z tym straciły. Mogą zaniechać podciągania kursu, jeśli miałoby to je zbyt wiele kosztować ze względu na dużą presję podaży. Wczoraj wolumen obrotu wyniósł 43,5 tys. akcji.
Szeptel znajduje się pod kontrolą banków. Ponad 20% kapitału ma grupa BRE. Prawie 15% należy do BGŻ, ponad 7% ma LG Petro Bank. W grupie największych akcjonariuszy są także CDM Pekao oraz Piotr Łuniewski.