Reklama

Brokerzy i WGT chcą radykalnych zmian

Żaden podmiot nie wystąpił dotychczas do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o licencję na prowadzenie giełdy towarowej lub towarowego domu maklerskiego. Chętni mają na to czas do końca roku. Chcieliby, aby wcześniej doszło do gruntownej zmiany przepisów.

Publikacja: 06.07.2002 08:50

Warszawska Giełda Towarowa i brokerzy są zgodni - ustawa o giełdach towarowych jest zbyt restrykcyjna. Dostosowanie się do niej oznacza dodatkowe koszty, ale również - co gorsza - słabszą pozycję konkurencyjną WGT i domów maklerskich wobec podmiotów działających na rynku pozagiełdowym. Konieczne są więc głębokie zmiany w przepisach.

Kto rozlicza i odpowiada?

Zgodnie z ustawą, brokerzy na rynku towarowym mają realizować transakcje na rachunek klientów, ale w imieniu własnym. To oznacza, że odpowiadaliby całym swoim majątkiem za rozliczenie transakcji. W związku z tym muszą dysponować odpowiednimi kapitałami. Przepisy są jasne: musi to być co najmniej 0,5 mln zł. To, zdaniem WGT, zbyt dużo. Przedstawiciele giełdy zwracają uwagę, że średnia wartość rocznych przychodów członków WGT wynosi około 200 tys. zł. Większość ma przy tym ujemną rentowność. Ale nie tylko ich sytuacja finansowa sprawia, że wymogi są zbyt wygórowane. - W tej chwili na rynku towarowym transakcje są realizowane w imieniu i na rzecz klientów. Nie są rozliczane ani przez giełdę, ani przez domy maklerskie. Po prostu nie ma popytu na tego rodzaju usługi. Klientom wystarczy pośrednictwo brokerów. Chcemy, żeby mieli wybór i mogli w przyszłości zadecydować, czy chcą z takich usług skorzystać, czy nie. Ustawa takiego wyboru nie pozostawia - uważa Artur Żur, członek zarządu WGT. Zwraca uwagę, że akceptacja rozwiązań ustawowych oznaczałaby wzrost kosztów funkcjonowania rynku. - W przeciwieństwie do giełdy papierów wartościowych na rynku towarowym nie ma monopolu. Klienci mogą po prostu handlować towarami poza giełdą - przypomina.

Forma nie taka ważna

Przedstawiciele maklerów i WGT twierdzą, że żadnego uzasadnienia nie ma również wymóg, zgodnie z którym towarowe domy maklerskie działać muszą w formie spółki akcyjnej. Ocena ryzyka prawnego nie uzasadnia takiej decyzji - stwierdzają. I przypominają, że wielu znaczących uczestników światowego rynku futures to spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. - W tej chwili znakomita większość naszych członków działa w formie spółki z o.o. - mówi A. Żur.

Reklama
Reklama

Kto kogo przeegzaminuje?

Zgodnie z ustawą, to KPWiG ma przeprowadzać egzaminy dla maklerów towarowych. Giełda woli robić to sama. - Nie tylko wolimy, ale po prostu musimy to robić sami, chcąc sprawdzić, czy kandydat ma kwalifikacje, jakich oczekujemy, czy sprawnie porusza się w procedurach giełdowych - twierdzi A. Żur. W takiej sytuacji Komisja, w ocenie giełdy, mogłaby się skoncentrować na nadzorze. Rejestrowałaby maklerów i badała, czy w ramach prowadzonej działalności trzymają się przepisów prawa. Wzorem regulacji amerykańskich, KPWiG mogłaby również monitorować sytuację prawną i majątkową maklerów.

Izba w giełdzie

W ocenie przedstawicieli WGT, niepotrzebne są zapisy, które nakazują wyłączenie izby rozliczeniowej z giełdy, prowadzącej obrót prawami pochodnymi. W takim bowiem przypadku giełdzie pozostają tylko funkcje organizacyjne i, w niewielkim zakresie, regulacyjne. Tymczasem stawiane jej wymogi kapitałowe (3 mln zł) są wyższe od mających obowiązywać izbę rozliczeniową (1,5 mln zł). W przypadku WGT ta dysproporcja byłaby szczególnie istotna. Giełda ocenia bowiem, że jej aktywa netto (nieruchomości, systemy informatyczne i pozostały majątek) sięgają ponad 30 mln zł, a więc kapitał założycielski izby rozliczeniowej wyniósłby dwadzieścia razy mniej. Efekt - nie byłaby ona wiarygodnym partnerem dla uczestników rynku. W takiej sytuacji duże instytucje mogą ustalić limity inwestycyjne dla transakcji zawieranych na rynku instrumentów pochodnych na niższym poziomie niż w przypadku, gdyby rozliczeniami zajmowała się WGT.Opłaty zbyt wysokie

Z projektów rozporządzeń, które dotarły do WGT, wynika, że KPWiG miałaby w jej przypadku większy udział w opłatach pobieranych od transakcji zawieranych na rynku instrumentów pochodnych niż w przypadku GPW. Poza tym proponowana opłata na rzecz Komisji równa jest stawce pobieranej obecnie przez giełdę towarową. Chcąc zachować wpływy z tego rynku, WGT musiałaby podwoić stawkę. - Nie możemy się także zgodzić na obliczanie wartości transakcji w oparciu o wartość nominalną kontraktów - uważa A. Żur.

WGT zwraca także uwagę, że domy maklerskie działające na rynku futures, mają dysponować środkami własnymi w wysokości 550 tys. zł - jeśli zamierzają działać na rzecz klientów i 3,2 mln zł, jeśli chcą działać na rachunek własny. - Taka sytuacja, w której dom maklerski może działać na rzecz klienta, a nie może na rachunek własny, jest bardzo złym rozwiązaniem. Paradoksalnie zwiększa ryzyko. Czasem trzeba bowiem, aby, działając na rachunek własny, broker zabezpieczył operacje dokonywane na rzecz klienta. Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie np. wyższych wymogów dla tych, którzy spekulowaliby na rachunek własny i niższych dla domów maklerskich zabezpieczających pozycje - uważa A. Żur.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama