Były minister finansów Marek Belka złożył rezygnację w zeszły wtorek, uzasadniając ją względami osobistymi. Jednak większość inwestorów uznała to uzasadnienie za niewystarczające. Niepokój na rynkach finansowych doprowadził do znacznego spadku wartości złotego. W piątek za dolara płacono już nawet 4,18 zł, a za euro 4,05 zł. Dla porównania, jeszcze we wtorek rano dolar kosztował 4,02 zł, a euro 3,95 zł.
"Na rynku walutowym spodziewam się stabilizacji na obecnych poziomach. Umocnienie się złotego od piątku to jedynie odreagowanie inwestorów" - powiedział Jacek Wiśniewski, analityk Banku Pekao SA.
W poniedziałek złoty umocnił się do poziomu 4,13 zł za dolara, ale osłabił się do euro do 4,07 zł, podążając za euro/dolarem.
Wiśniewski zaznaczył, że inwestorzy czekają teraz na pierwsze wypowiedzi nowego ministra finansów nt. prowadzenia przez niego polityki fiskalnej.
"To jest klucz do tego, co dalej będzie się działo na rynku. Rynek czeka na szczegóły" - powiedział Wiśniewski.