Huty należące do Ireny pracują obecnie na pełnych obrotach. Tradycyjnie bowiem III i IV kwartał jest dla spółki najlepszym okresem. Wyjątkiem był ubiegły rok. Wtedy, po zamachu terrorystycznym na World Trade Center, firma nie zrealizowała w ciągu kilku następnych miesięcy żadnego zlecenia z USA - głównego odbiorcy jej wyrobów. Musiała nawet zarządzić przestój produkcyjny na dwa miesiące.

Teraz sytuacja wróciła do normy. - Nasi partnerzy z USA wrócili. W takiej sytuacji nie ma szans na przerwę w produkcji, portfel zamówień w stosunku do możliwości produkcyjnych mamy wypełniony w 100% - stwierdził Stanisław Pieciukiewicz, wiceprezes Ireny.

Z tytułu eksportu do USA i Europy oraz mocnego złotego firma osiągała niską rentowność z eksportu przez prawie całe pierwsze półrocze. Mimo ostatniego osłabienia polskiej waluty, jest ona wciąż za droga w stosunku do prognoz zarządu Ireny. Sprzedaż eksportowa jest już jednak bardziej opłacalna. Huta nie ponosi także żadnych kosztów finansowych po osłabieniu złotego. Nie ma żadnych kredytów w walucie obcej. - Szczęśliwie przewalutowaliśmy kredyty nominowane w euro na złotego. Być może niedługo zrobimy odwrotny ruch - musimy tylko wyczuć odpowiedni moment na zmianę - dodał prezes Pieciukiewicz.

Spółka nie podała prognoz wyników finansowych, ale - jak udało nam się dowiedzieć - powtórzenie ujemnego wyniku z ubiegłego roku jest mało prawdopodobne. Spółka zanotuje raczej niewielki zysk netto.

Irena, mimo że nie należy do grona najmniejszych spółek na GPW, jest jedną z mniej płynnych. Kupno jej akcji jest obarczone ryzykiem związanym z zakończeniem inwestycji. Dodatkowo w spółce istnieje konflikt między dwoma największymi akcjonariuszami, spółką Minex z Kredyt Bankiem (razem kontrolują 34,31% głosów na WZA) a rodziną Kieleckich (44,99%).