Reklama

Stocznię zatopił zarząd i związki zawodowe

- Rząd nie wyklucza konsolidacji Stoczni Szczecińskiej Nowej ze Stocznią Gdynia i z poznańskim zakładem H. Cegielski - poinformował minister gospodarki Jacek Piechota.

Publikacja: 19.07.2002 09:52

- O konsolidacji będzie można mówić wtedy, gdy wszystkie te podmioty będą zdrowe finansowo. Jeżeli połączymy firmy chore, to będzie można mówić jedynie o szpitalu - powiedział Jacek Piechota podczas sejmowej debaty na temat przyszłości Stoczni Szczecińskiej i przemysłu stoczniowego.

Zanim dojdzie do konsolidacji, Agencja Rozwoju Przemysłu dokapitalizuje Stocznię Szczecińską Nową, spółkę powstałą na bazie Stoczni Szczecińskiej SA.

Z powodu kryzysu przemysłu stoczniowego rząd zdecydował się na udzielenie gwarancji i poręczeń kredytowych dla zakładu H. Cegielski w wysokości do 150 mln zł. Stocznia Gdynia, która ma największy portfel zamówień, ma natomiast otrzymać gwarancje w wysokości do 150 mln dolarów.

Polska chce i potrafi

Gwarancje dla Stoczni Gdyńskiej są konieczne, bo banki zaliczyły tę spółkę do grupy podmiotów wysokiego ryzyka, co oznacza, że banki nie chcą udzielać jej kredytów. Gwarancje skarbowe mają zniwelować ryzyko kredytowania Stoczni Gdynia.

Reklama
Reklama

- Polska chce, potrafi i będzie budować statki i nie może być mowy o zatopieniu przemysłu stoczniowego - akcentował Piechota. I zastrzegał - przemysł stoczniowy nie może liczyć na systematyczne i stałe wsparcie rządu. Dlatego konieczne będzie podjęcie działań restrukturyzacyjnych zarówno w polskich stoczniach, jak i w spółkach kooperujących z nimi.

Stocznie i spółki kooperujące z nimi będą mogły też liczyć na rozłożenie na raty spłat podatku VAT, zobowiązań wobec urzędów skarbowych i ZUS.

Powiedział, że restrukturyzacja przemysłu stoczniowego będzie finansowana również ze środków pochodzących z Unii Europejskiej w ramach rozwoju technologicznego polskiego przemysłu.

Według Piechoty, rząd musi też przygotować pilny projekt zmian w prawie upadłościowym, tak aby przyspieszyć i uprościć procedurę ogłaszania upadłości zakładów.

Minister gospodarki zapowiedział też stosowanie ulg dla banków kredytujących przemysł stoczniowy. Banki będą mogły uznawać tzw. złe kredyty jako koszt podatkowy, co oznacza, że nie będą od nich odprowadzać podatków do budżetu.

Powód: złe zarządzanie

Reklama
Reklama

Piechota poinformował też, że Stocznia Szczecińska łącznie ma prawie 500 mln USD długów, z czego 100 mln USD jest winna kooperantom, a reszta to zadłużenie w bankach.

W ciągu ostatnich 10 lat Stocznia Szczecińska Porta Holding odprowadziła 274 mln USD podatków, banki zarobiły w tym czasie ponad 300 mln USD, wartość budowanych statków wynosiła ponad 150 mln USD.

Minister Piechota zwrócił też uwagę, że na pełne finansowanie 11 statków banki dały 293 mln USD, a dziś trzeba jeszcze 237 mln USD na zakończenie ich budowy.

Według ministra gospodarki, najważniejszą przyczyną upadłości Stoczni Szczecińskiej Porta Holding było złe zarządzanie.

- Nie chce mi się wierzyć, że wszystkie 7 banków, które kredytowały budowę statków, mają złe systemy kontroli" - powiedział Piechota. Banki, podobnie jak rada nadzorcza stoczni, otrzymywały "podkolorowany obraz stoczni" przekazywany przez zarząd spółki. Piechota przyznał jednak, że upadłość Stoczni wystawiła złe świadectwo zarządowi, radzie nadzorczej spółki i bankom, które udzielały kredytów.

Zwrócił też uwagę, że do "zatapiania" Stoczni Szczecińskiej przyczynili się liderzy związków zawodowych, którzy byli "głusi" na próby zmniejszania zatrudnienia. Jego zdaniem, niektórym związkowcom wygodnie było "czarować pracowników wizją nieskończenie długiego życia na kredyt, w efekcie tego wszyscy chcieli mieć pracę, więc teraz pracy nie ma nikt" - mówił z trybuny sejmowej Piechota. Powiedział, że najbardziej mu żal młodych pracowników stoczni, którzy pozaciągali kredyty, a teraz nie mają z czego spłacać.

Reklama
Reklama

Wahania kursu

Według ministra gospodarki, kolejnym powodem kłopotów finansowych Stoczni Szczecińskiej było zaangażowanie się w budowę jednostek prototypowych. Stocznia straciła na tym 20 mln USD, a kolejne 50 mln USD strat wynikało z niekorzystnych zapisów w kontraktach na budowę stPoza tym zarząd stoczni przyjął zbyt optymistyczne założenia co do zysków ze sprzedaży budowanych statków. Z powodu osłabienia gospodarczego na rynkach światowych oraz umocnienia się kursu złotego, stocznia traciła na sprzedaży statków.

Piechota tłumaczył posłom, że straty stoczni wynikały m.in. z różnic kursowych. Zarząd stoczni szacował, że będzie sprzedawał statki według kursu dolara 4,5 zł, a statki były sprzedawane, kiedy kurs dolara był poniżej 4 zł. Doprowadziło to do 160 mln zł strat (ok. 50 mln USD).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama