Inwestorzy giełdowi, którzy po środowym spadku kursu o 25% myśleli, że Piasecki nie jest w stanie już niczym złym zaskoczyć rynku, srogo się zawiedli.

Jeszcze przed czwartkową sesją spółka przesłała dwa istotne komunikaty. Pierwszy dotyczył wypowiedzenia przez BRE.locum Sp. z o.o. umowy na wykona-nie zespołu mieszkaniowego we Wrocławiu. "Przyczyną odstąpienia od umowy podaną przez BRE.locum jest zwłoka w wykonaniu robót budowlanych przekraczająca 30 dni" - czytamy w ra-porcie. Kontrakt miał zostać zrealizowany do końca września br., a wartość całej umowy to prawie 20 mln zł.

Drugi komunikat dotyczył wypowiedzenia przez Kredyt Bank umowy o kredyt na rachunku bieżącym o wartości 16 mln zł i umowy o linię gwarancyjną w wysokości 5,7 mln zł. "Przyczyną odstąpienia od umowy kredytowej podaną przez Kredyt Bank jest zagrożenie upadłością PIA Piasecki" - napisano w komunikacie. W efekcie akcjonariusze PIA nadal wyzbywali się papierów, choć już nie tak panicznie, jak na poprzednich sesjach. Kurs stracił wczoraj 6,2% i na zamknięciu papiery kosztowały 45 groszy.

Widmo upadłości jest w przypadku Piaseckiego coraz bardziej realne. - Jeszcze do czwartku byłem optymistą. Teraz jednak widzę dwa główne zagrożenia. Efekt domina przy wypowiadaniu realizacji kontraktów i wypowiadaniu kredytów. Zwłaszcza banki nie powinny z tym długo czekać - mówi Michał Sztabler, analityk branży budowlanej BM BGŻ.