Na początku wczorajszej sesji inwestorzy dość spokojnie zareagowali na podpisane porozumienie. Papiery zyskiwały tylko nieznacznie w stosunku do poniedziałkowego zamknięcia. Po godzinie handel jednak znacznie się ożywił, a cena akcji wzrosła do 3,48 zł. Tak znacząca zwyżka zachęciła część akcjonariuszy do realizacji zysku. To nieco obniżyło cenę. Pod koniec sesji nastąpił jednak kolejny atak byków i ostatecznie na zamknięciu za jeden walor Elektrimu płacono 4,42 zł.
Podpisane w poniedziałek porozumienie Elektrim zawarł z posiadaczami nieco powyżej 50% obligacji zamiennych. Zapewnia ono, że do czasu przejęcia części papierów przez BRE wierzyciele nie będą podejmowali agresywnych kroków w stosunku do Elektrimu, czyli powstrzymają się od wznawiania postępowania upadłościowego oraz wstrzymają egzekwowanie rozpoczętych postępowań prawnych przeciwko warszawskiemu holdingowi. Poprą też podczas dzisiejszego głosowania przedstawione propozycje restrukturyzacji zadłużenia.
Zawarta umowa nie gwarantuje większości niezbędnej do pozytywnego rozstrzygnięcia głosowania. Jak jednak twierdzi Maciej Radziwiłł, prezes Elektrimu, holding zapewnił sobie poparcie największych obligatariuszy, a zwykle w tego typu przypadkach mniejsi wierzyciele popierają uzgodnienia większych. Warto jednak pamiętać, że nie jest to regułą, czego przykładem jest Netia. Istnieją bowiem instytucje, które po kupieniu na rynku wtórnym po bardzo niskiej cenie obligacji agresywnie dążą do uzyskania jak najwyższej stopy zwrotu.
Obecnie Elektrim proponuje, że pięć dni po zatwierdzeniu propozycji restrukturyzacyjnych przeznaczy na wykup obligacji 100 mln euro. Kolejne 100 mln euro ma trafić do wierzycieli najpóźniej do 15 grudnia 2002 r. Pozostałe walory powinny być spłacone do połowy 2004 r., przy czym cena wykupu może sięgnąć nawet 144,4%. Warto też pamiętać, że część obligacji od dotychczasowych ich posiadaczy ma przejąć BRE Bank.
- Komentarz